Kalambur? Rozwiążmy go!
Korowód trzydziestego trzeciego Święta Dzieci Gór. ruszył ze Starej Sandecji (rok temu tutaj był jego cel) Aleją Wolności, by na jej końcu (albo początku, zależy jak spojrzymy) skręcić w ulicę Mickiewicza, wielkiego wieszcza czasu zaborów. Potem skręt w lewo. Tej ulicy patronuje Jan Długosz, nauczyciel dzieci Kazimierza Jagiellończyka. Również przy tej ulicy dumnie rozpościera skrzydła Sokół, Małopolskie Centrum Kultury SOKÓŁ. Przy jego przecudnej urody siedzibie uczestnicy Festiwalu skręcili w lewo, w ulicę Kościuszki, przywódcy insurekcji, w której nie brakowało chłopów dzielnie stających do walki ramię w ramię ze szlachtą. Ostatni odcinek przed wejściem na Rynek korowód przeszedł ulicą Jagiellońską.
Widziałem już 21 koncertów inauguracyjnych. Większość odbyła się tutaj, na rynku pod Ratuszem. Były bardzo podobne. Zawsze parę słów od wyjątkowych gości, przekazanie kluczy do Nowego Sącza, muzyka tych kluczy. W końcu wszystkie zespoły prezentują kilkuminutowy fragment swojego występu głównego. Kiedyś były jeszcze sztuczne ognie.
Na scenie pojawił się dorosły zespół PIĄTKOWIOKI, bo taka też jest tradycja Festiwalu, a po nim wystąpił – co też jest już tradycją, choć znacznie młodszą – Zespół Regionalny im. Bartusia Obrochty BARTUSIE. A wystąpił, co jest właśnie tą tradycją, jako uczestnik zaprzyjaźnionego ze ŚWIĘTEM Międzynarodowego Festiwalu Folkloru Ziem Górskich.
Potem kolejno na scenie pojawiały się: poniedziałek, wtorek, środa… czyli zespoły, które w te dni będziemy mogli oglądać w hali MOSIRu nad Kamienicą.
Czyli – powiecie – Kamilu, wszystko jako drzewiej bywało! No nie do końca. Ten koncert zapamiętam, bo był pierwszym, który w znacznej swej części odbył się w deszczu. I można na to „pojrzeć w dwójnasób” jak mówi w znakomitym skeczu nieodżałowana Joanna Kołaczkowska: faktycznie padało, było mokro, sporo widzów zrezygnowało, przetrwali najwytrwalsi. Z drugiej strony „tylko” padało. Wokół Sącza szły burze z piorunami, gradobicia, ściany deszczu.
Na koniec prowadzący zdradzili nam, jakie wartości będą przyświecać kolejnym koncertom wieczornym przy Nadbrzeżnej. Patryk i Hanka nie mówili, że to tajemnica, więc przekazuję: w poniedziałek motywem przewodnim będzie „mama”, we wtorek… tak zgadliście – „tata”. Potem „dom”, „miłość”, a na koniec, w piątek to, czego światu tak bardzo brakuje, a co ma być budowane przez dziecięcą przyjaźń na Święcie Dzieci Gór., czyli „pokój”. No i zaczęliśmy się uczyć nowej festiwalowej piosenki dedykowanej na ten rok. Jej słowa też mogę zdradzić:
Dobre nocy moi mili,
bo juz przysed na nos cas
i do chałupy trza nom gonić,
bo mamusia ceko nos.
Śpijmy dobrze cało nocko,
niek nos strzegom tyz janioły,
bo sie jutro znów widzomy
i na ciebie tu cekomy!
Dobrej nocy, dobranoc
I ja też mówię, jeśli czytacie te słowa wieczorem: „dobranoc”, jeśli o innej porze dnia… cóż… noc w końcu nadejdzie… Tak jak nadeszła po trzydziestym trzecim koncercie inauguracyjnym Święta Dzieci Gór.
Kamil Cyganik, MCK Sokół
Więcej informacji, transmije online oraz program dostępne są na stronie MCK Sokół

















