Na liście produktów dostarczanych do depeesów widniało słowo” cytrusy” W praktyce oznaczało to , że rolnik musi założyć drugą firmę sprowadzającą cytrusy. Dzielny Jan podołał wyzwaniu. W ciężkiej pracy wspiera go żona i dzieci. Dzięki temu nie musi zatrudniać pracowników i udaje mu się wiązać koniec z końcem. Aby nie żyło mu się zbyt różowo życie przygotowało kolejną przeszkodę. Tym razem okazało się nią embargo rosyjskie, pośrednio problem nie dotyczący jego gospodarstwa.
Pewnego dnia gdy jego syn wrócił ze sprzedanym towarem do Depeesu miał niewesołą minę. - Tato, ten Depees nie będzie już brał od nas jarzyn i owoców. Musi przyjąć za darmo produkty od rolników, którzy nie sprzedali swoich płodów rolnych Rosjanom. Rolnicy poszkodowani przez rosyjskie embargo dostaną pieniądze od państwa za swój niesprzedany towar - usłyszał od zmartwionego syna Jan.
Stary rolnik podrapał się po głowie i zadumał. Założyć trzecią firmę to już będzie za dużo, co zrobić? Jan z Zastowa nie wiedział, że niebawem pojawi się nadzieja, która jeszcze nie będzie happy endem. Od stycznia prawdopodobnie będzie mógł sprzedawać swoje wyroby bezpośrednio gdzie chce i komu chce. Jednym z marzeń Jana jest sprzedaż mięsa i hodowla bydła. Może tym razem los się do niego uśmiechnie?
Anna Mączka
Na prośbę bohatera jego nazwisko zostało zmienione.




















