Czym różnią się dzisiejsze czasy dla matki Polki od minionych?
- Teraz jest trudniej i ciężej niż przed laty. Kiedyś było biedniej ale łatwiej się żyło. Dziś człowiek boi się brać pożyczkę, bo od razu procent. Dawniej za pożyczkę postawiliśmy dom. Wzięłam 50 milionów(starych ) złotych sprzedałam tytoń, który wcześniej posadziliśmy. Było z czego oddać i jeszcze zostało. Teraz młodzież studiuje ale co z tego skoro, nie ma pracy, nie ma za co się budować i nie ma też dzieci bo one też kosztują. Często młodzi muszą mieszkać kątem u rodziców lub teściów.
Więc jak pani sobie radzi?
- Renta. Gdyby nie to nigdy bym nie przeżyła. Niestety teraz nie opłaca się hodowla zwierząt. Miałam krowy, świnie. Zlikwidowali u nas na wsi skup mleka. Dawniej wstawało się o trzeciej rano. Mieliśmy pół morgi. Chowałam świniaki, nosiłam mleko. Córki chodziły do szkoły. W polu robiło się od rana do nocy. W sanatorium byłam dwa razy. Raz z mężem, potem sama, a tak to w moim życiu kościół, dom, robota.
Czym różni się wychowanie młodzieży od czasów pani młodości?
- Dziś mają dobrze. Córce lub synowi przypilnuję dzieci gdy oni tymczasem idą do pracy. Gdy byłam młoda musiałam sobie radzić sama. Nie raz musiałam iść z dzieckiem w pole. Teraz trzeba uważać na dzieci. Gdy idą do szkoły lub wracają trzeba pilnować, bo mnóstwo pijaków jeździ drogą. O wypadek nie trudno. Dawniej przeważnie nie było na nic pieniędzy. Wtedy dzieciaki szanowały co się kupiło. Do jedzenia przeważnie były lane kluski, jajeczka a teraz szyneczka, szkodliwa pizza. Zmieniło się nawet menu na droższe ale mniej zdrowe. Dawniej dzieci też bardziej szanowały ojca i matkę. Moje dzieciaki Małgosia, Jola i Andrzej wyszły na ludzi. Starałam się aby nie były nigdy głodne, aby miały zawsze wszystko świeże i ugotowane.
Co w wychowaniu dzieci jest najważniejsze?
- Trzeba dużo tłumaczyć dlaczego należy zachować się tak, a nie inaczej. Czasem decyzje dorosłych wydają się dziecku po prostu głupie. Na zabawach często dochodziło do bijatyk. Mówiliśmy synowi, że jeśli będzie się w nie wdawał może komuś zrobić krzywdę i zgnije w więzieniu. Tłumaczyliśmy, że nie mamy na tyle pieniędzy aby go wykupić. Usłuchał, zrozumiał i po imprezach wracał z nami do domu.
Co w Pani życiu było lub jest najtrudniejsze?
- Gdy byłam mała mamusia nagle zmarła na serce. Zostawiła ośmioro dzieci. W domu się nie przelewało. Zbieraliśmy i sprzedawaliśmy jagody. W wieku osiemnastu lat wyszłam za mąż. Mieszkaliśmy z chorą teściową. Pracowałam w polu i opiekowałam się nią. Potem przyszły na świat dzieci. Nie mieliśmy ich z kim zostawiać więc często braliśmy je ze sobą. Pogodzenie pracy w polu ,przy domu i równoczesne wychowywanie dzieci nie było łatwe. Nikogo nie mieliśmy do pomocy. Bywało, że gdy uśpiliśmy dzieci siekliśmy nocą trawę przy księżycu trawę, bo w dzień nie było kiedy. Drugi trudny moment to śmierć mojego męża. Minęły dwa lata a ja d tej pory nie mogę się z tym pogodzić. Odszedł nagle. Miał zawał gdy przyszedł z pola. Było z kim porozmawiać, komu zrobić obiad. Mam kochające wnuki i wspaniałe dzieci ale one mają swoje rodziny, a ty człowieku patrz w cztery ściany. Samotność jest najgorsza. To dla mnie najtrudniejsze.
Chciała by Pani coś zmienić?
- Przydałby się ktoś drugi. Człowiek przecież nie może żyć tylko dla siebie. To co, że lubię sprzątać i pracować w domu. Przyjdzie wieczór, przydało by się napić kawy czy herbaty z kimś do towarzystwa, porozmawiać.
Pani ideał?
- Spokojny, uczynny, bez nałogów. Ktoś kto nie potrzebuje niańki czy służącej ale przyjaźni.
Dziękuję za rozmowę.
Notowała Anna Mączka




















