Sobota, 03 października | Imieniny: Teresy, Józefy, Heliodora
20.09.2026 | Czytano: 555

Małopolska naukowa nie kończy się na rogatkach Krakowa

- przekonuje dr Barbara Woźniak, dyrektorka Małopolskiego Centrum Nauki Cogiteon, z którą przed Nocą Naukowców rozmawia Józef Figura.

Małopolska naukowa nie kończy się na rogatkach Krakowa
Wygląda na to, że Kraków, jak i cała Małopolska, stoją nie tylko turystyką. To także potężny ośrodek naukowy, z którego skali chyba nie do końca zdajemy sobie sprawę. To w tym zakresie swoją rolę ma do odegrania Cogiteon?

Czasami jesteśmy tak przyzwyczajeni do obecności uczelni, instytutów czy centrów technologicznych, że przestajemy zauważać, jak niezwykły potencjał znajduje się właściwie za rogiem. W Krakowie można jednego dnia spotkać badaczy zajmujących się fizyką cząstek, neurobiologią, sztuczną inteligencją, nowymi materiałami czy kosmosem. Ale bardzo zależy mi na dopowiedzeniu: Małopolska naukowa nie kończy się na rogatkach Krakowa. Nowy Targ, Nowy Sącz, Tarnów, Oświęcim, Niepołomice, Zakopane - wszędzie tam działają uczelnie, muzea, laboratoria, firmy i instytucje, które tworzą wiedzę albo ją wykorzystują. Cogiteon nie ma zastępować uczelni czy instytutu badawczego. Widzę nas raczej jako tłumacza i miejsce spotkania. Naukowiec ma bardzo specjalistyczną wiedzę, odbiorca ma ciekawość, ale nie zawsze posiada język, żeby od razu wejść w tę rozmowę. Naszą rolą jest zbudowanie mostu między jednym a drugim. I najlepiej, jeśli po przejściu tego mostu człowiek nie mówi tylko: „ale to było ciekawe”, lecz zaczyna pytać: „dlaczego to właściwie działa?”.

Przez wiele lat dała się Pani poznać jako dyrektor i kurator wystawy muzeum Zamku w Suchej Beskidzkiej. Trudno było przeskoczyć zajmowania się historią w myślenie o… przyszłości.
Nie było to dla mnie bardzo trudne, choć mam w sobie wiele pokory i ciągle się uczę a myślenie o przyszłości towarzyszyło mi od zawsze.  Z Zamkiem Suskim byłam związana równo dwadzieścia lat, przez 7 jako główny specjalista prowadzący galerię sztuki a przez 13 jako dyrektor muzeum, dalsze 5 lat pracowałam jako ekspert w Krakowskim Salonie Ekonomicznym NBP.  Wszystkie organizowane wystawy, których byłam kuratorem, zarówno te krajowe jak i międzynarodowe, miały jeden wspólny cel: pokazać dany temat w ciekawy i niekonwencjonalny sposób, opierając się na badaniach naukowych i analizując dostępne źródła w celu zachowania prawdy historycznej. Dla głębszego zrozumienia danego zjawiska, opracowując scenariusz, używałam różnych niekonwencjonalnych narzędzi dostępnych na rynku. Dlatego w bardzo wielu przypadkach wykorzystywałam nowoczesne technologie by odpowiednio wzmocnić przekaz i otworzyć odbiorcy przestrzeń do interakcji i zadawania pytania „dlaczego tak się dzieje?”. Proszę zauważyć, że ostatnich latach ogromną transformację przeszło współczesne wystawiennictwo, gdzie jedną główną z ról odgrywa zwiedzający, będący współtwórcą doświadczenia a nie tradycyjna forma przekazu w postaci gotowego opisu prezentowanego obiektu. 

Przed Cogiteonem zwieńczenie etapu przygotowań do tegorocznej Nocy Naukowców. To impreza nie tylko na miejscu, ale i koordynacja setek mniejszych i większych wydarzeń w ośrodkach naukowych Małopolski. Jak udało się to połączyć?

Przede wszystkim dzięki partnerom. Tego wydarzenia nie da się przygotować metodą centralnego sterowania i na szczęście nie trzeba. Małopolska Noc Naukowców przypomina raczej sieć niż orkiestrę z jednym dyrygentem. Poszczególne uczelnie, instytuty, muzea i firmy najlepiej wiedzą, czym mogą się podzielić i co warto pokazać publiczności. My jako koordynator tworzymy wspólną ramę, harmonogram, komunikację, stronę wydarzenia i staramy się, aby z setek pojedynczych propozycji powstała jedna czytelna opowieść. To jest ogromne przedsięwzięcie logistyczne. Każdy partner ma inne przestrzenie, zasady wejścia, limity osób, grupy wiekowe, system zapisów. Jednocześnie nie chcemy zabijać tej różnorodności nadmiernym ujednoliceniem. W tym roku dodatkowym wyzwaniem jest jubileusz - dwudziesta edycja - i fakt, że Cogiteon po raz pierwszy pełni rolę koordynatora całego wydarzenia. Publiczne informacje potwierdzają, że jubileuszowa Małopolska Noc Naukowców odbędzie się 25 września i po raz pierwszy jest koordynowana przez Cogiteon. 

Program liczy setki wydarzeń, głównie w Krakowie, ale nie tylko. Trudno było zachęcić tak różnorodne instytucje do zaangażowania się w Noc Naukowców?

Paradoksalnie największym problemem nie jest przekonanie partnerów, że warto wziąć udział. Trudniejsze jest coś innego: jak z ogromu świetnych pomysłów stworzyć program, w którym odbiorca się nie zgubi. Bo naukowiec chciałby pokazać wszystko - i trudno mu się dziwić. Jeśli ktoś przez kilka lat zajmuje się jednym zagadnieniem, jest ono dla niego fascynujące w każdym szczególe. Natomiast rodzina przychodząca na Noc Naukowców ma kilka godzin i musi dokonać wyboru. Dlatego bardzo zależy nam, żeby wcześniej zajrzeć do programu, wybrać swoją trasę, sprawdzić zapisy i limity wieku. 

Ilu spodziewacie się więc uczestników i jaki przedział wiekowy będzie dominował?

Nie chciałabym przed wydarzeniem urządzać wyścigu na rekord frekwencji. Dla skali można jednak powiedzieć, że w 2025 roku w Małopolskiej Nocy Naukowców uczestniczyło kilkadziesiąt tysięcy osób, a co roku w jej przygotowanie angażuje się około dwóch tysięcy naukowców, studentów i pracowników instytucji. To już nie jest kameralna impreza popularnonaukowa. Jeżeli chodzi o wiek, naturalnie bardzo liczną grupę stanowią dzieci i młodzież, bo jednym z celów Nocy jest pokazanie im, że nauka może być realną drogą edukacyjną i zawodową. Ale byłabym przeciwna traktowaniu Nocy jako wydarzenia wyłącznie dziecięcego. Dorośli też mają prawo czegoś nie wiedzieć. To nawet bardzo zdrowe. Czasami najciekawszy jest moment, kiedy przy stanowisku eksperymentalnym rodzic przestaje tłumaczyć dziecku świat i oboje mówią: „nie wiem, sprawdźmy”. Wtedy różnica wieku przestaje mieć większe znaczenie.

Program Nocy Naukowców w Cogiteonie to połączenie, przeplatanie się nauki i sztuki. To niezbyt oczywiste połączenie.

Tylko pozornie. Przez większą część historii człowieka granice między tymi dziedzinami były znacznie mniej szczelne niż dzisiaj. Perspektywa w malarstwie wymagała geometrii, muzyka pozostaje w ścisłym związku z matematyką i akustyką, fotografia narodziła się ze spotkania optyki, chemii i sztuki, a anatomia rozwijała się także dzięki rysunkowi. Nas interesuje jednak coś więcej niż postawienie artysty obok naukowca. Nie chcemy, żeby sztuka była ładnym opakowaniem dla gotowej wiedzy, a nauka dopisywała sztuce przypisy. Ciekawe rzeczy zaczynają się wtedy, kiedy spotkanie obu dziedzin tworzy nowe pytanie. W „Perfecta Imperfectio” relief Dobiesława Gały może stać się punktem wyjścia do rozmowy o materiale, skali, świetle i sposobie widzenia. W spektaklu „Układ scalony” teatr pomaga wejść w pytanie o świadomość. W „Kołysankach Kopernika” muzyka prowadzi do astronomii i historii patrzenia w nocne niebo. Sztuka potrafi otworzyć drzwi. Nauka pomaga sprawdzić, co znajduje się po drugiej stronie.

Mamy też wiecznie niedostrzegany wątek, jakim są kobiety w nauce. Dawniej miały zawsze „pod górkę”, teraz trudno sobie wyobrazić „męską” naukę. Jako kobieta - dyrektor czuje Pani szczególną satysfakcję z tego segmentu wydarzenia?

Tak, ale nie dlatego, że chciałabym stworzyć osobną gablotę zatytułowaną „kobiety w nauce”. Wręcz przeciwnie. Chodzi o pokazanie pełniejszej historii nauki. Jeszcze pod koniec XIX wieku pierwsze kobiety pojawiające się na Uniwersytecie Jagiellońskim nie miały od razu takich samych praw studenckich jak mężczyźni. Dzisiaj takie ograniczenie wydaje się absurdalne, ale dzieli nas od niego zaledwie kilka pokoleń. Dlatego w programie mamy dwie perspektywy. Pierwsza jest historyczna: jak kobiety wywalczyły dostęp do edukacji i nauki. Druga dotyczy współczesności: jak naprawdę wygląda dzisiaj życie naukowczyni, praca na uczelni, w laboratorium, przedsiębiorstwie czy w popularyzacji nauki. W laboratoriach Cogiteonu pojawiają się także patronki związane z konkretnymi aktywnościami: Maria Skłodowska-Curie, Laura Kaufman, Simona Kossak i inne. Bardzo zależy mi na tym, żeby nie były tylko nazwiskami pod portretem. Pomnik oglądamy z pewnego dystansu. Z człowiekiem można usiąść przy stole i zapytać, dlaczego wybrał właśnie tę drogę. Dla młodych dziewczyn takie spotkanie może mieć większe znaczenie niż najbardziej uroczysta akademia.

Hasło tegorocznej Nocy Naukowców brzmi „From Wow! to Why?”. Które wydarzenie - Pani zdaniem - będzie niosło największy „efekt wow”?

To trochę prowokacyjne pytanie, bo całym hasłem próbujemy przekonać, że na „wow” nie należy kończyć. Ale skoro muszę wskazać… Myślę, że bardzo silnego doświadczenia dostarczą „Niemożliwe Planety” w Strefie Emocji. Punktem wyjścia są reliefy Dobiesława Gały. Fragment powierzchni obrazu zostaje przeskalowany i przetworzony tak, że zaczyna przypominać kanion, krater czy powierzchnię nieznanej planety. Publiczność znajduje się wewnątrz projekcji 360 stopni i przez chwilę traci pewność, na jaką właściwie skalę patrzy. I właśnie wtedy zaczyna się dla mnie ciekawsza część. Nie: „ale to było efektowne”. Tylko: dlaczego mój mózg tak łatwo uwierzył, że kilkucentymetrowa struktura jest krajobrazem wielkości kilometrów? Jeżeli po pierwszym „wow” pojawi się właśnie takie pytanie, hasło tegorocznej Nocy zadziałało.

Na dwa dni przed wyborami nie sposób nie zahaczyć o politykę. Spodziewa się Pani wizyt kandydatów chcących ogrzać się w ciepełku nauki tuż przed głosowaniem?

25 września centrum wydarzenia pozostaje nauka, a nie kampania wyborcza. Powiedziałabym nawet, że to dobry moment, żeby politykę na kilka godzin zostawić za drzwiami laboratorium. W eksperymencie nie ma specjalnej próbki dla prawicy, centrum czy lewicy. Jeżeli wynik jest inny niż oczekiwaliśmy, aparatura nie pyta nas o preferencje polityczne. I to jest bardzo odświeżające.

Nie pozostaje nic innego, jak zaprosić wszystkich małych i wielkich naukowców do Cogiteonu oraz licznych uczelni, laboratoriów i instytutów badawczych, by zaspokoić swoją ciekawość świata.

Zapraszam, ale z jedną poprawką: nie próbujmy tej ciekawości całkowicie zaspokoić. Byłoby trochę szkoda. 25 września chcemy otworzyć laboratoria, pracownie, muzea, uczelnie i miejsca, do których na co dzień trudno zajrzeć. W Cogiteonie będą eksperymenty, wystawa, teatr, muzyka, spotkania, rozmowy o kobietach w nauce i wydarzenia Art & Science. W całej Małopolsce partnerzy przygotowują własne programy. Proszę tylko wcześniej sprawdzić, które wydarzenia wymagają zapisów, jakie mają limity wieku i gdzie dokładnie się odbywają. Rejestracja na program MNN ruszyła 17 września o godz. 9.00.  A poza tym wystarczy przyjść z pytaniem. Nie musi być mądre. Nie musi być specjalistyczne. Czasami najlepsze pytanie brzmi po prostu: „Dlaczego?” I właściwie od niego zaczyna się cała reszta.


 
Źródło Józef Figura
Reklama

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Partnerzy malopolskaonline.pl