Wtorek, 02 czerwca | Imieniny: Erazma, Marianny, Marzanny
10.05.2026 | Czytano: 347

Akcja eko-Edukacja: Puchata sówka na ziemi – czy to normalne?

W Polsce występuje kilkanaście gatunków sów, zamieszkujących różne środowiska. Jednak w miastach i na terenach zurbanizowanych można spotkać przede wszystkim puszczyka i uszatkę. Sporadycznie występuje pójdźka, a jeszcze rzadziej płomykówka. Sowy są sprzymierzeńcem człowieka, ponieważ tępią myszy i szczury. Polują w nocy na różne gryzonie, ryjówki, drobne ptaki, płazy czy większe bezkręgowce.

Akcja eko-Edukacja: Puchata sówka na ziemi – czy to normalne?
Puszczyki spotkamy w parkach miejskich, na cmentarzach, ale również w zwartej zabudowie. Swoje gniazda zakładają najczęściej w dziuplach lub w budynkach (na strychach, wieżach kościelnych, w kominach itp.). Dorosły puszczyk ma około 40 cm długości i rozpiętość skrzydeł sięgającą około 1 m. Puszczyk występuje w dwóch odmianach barwnych: szarej i brązowej, ma dużą głowę i czarne oczy. Gatunek ten rozpoczyna lęgi na przełomie lutego i marca. Samica składa od dwóch do czterech białych jaj, które wysiaduje przez miesiąc. Pisklęta pozostają w gnieździe przez około 25 dni, a następnie jeszcze nieopierzone opuszczają gniazdo, przesiadując w jego sąsiedztwie. Młodzież pozostaje pod opieką swoich rodziców przez prawie trzy miesiące.

Uszatka jest trochę mniejsza od puszczyka, na głowie posiada pióra przypominające uszy, oczy ma pomarańczowe lub żółte. W chwili bezpośredniego zagrożenia uszatki stroszą pióra i rozkładają skrzydła, kłapiąc przy tym dziobem. W ten sposób starają się wyglądać na większe i groźniejsze, niż są w rzeczywistości. Uszatki gniazdują prawie wyłącznie na drzewach, wykorzystując do tego celu stare gniazda ptaków krukowatych. Na przełomie marca i kwietnia samica składa od czterech do pięciu jaj, które są wysiadywane przez miesiąc. Pisklęta pozostają w gnieździe przez kolejne 35 dni, po czym wychodzą z niego i plątają się po najbliższej okolicy. Poza gniazdem rodzice opiekują się nimi przez kolejne dwa miesiące.

Ponieważ młode sowy dość wcześnie opuszczają gniazda, na etapie tzw. gałęziaka, czyli puchatej kulki, są często mylone z pisklętami. Taki gałęziak przemieszcza się nieporadnie po okolicznych drzewach lub przesiaduje na ziemi w oczekiwaniu na karmienie. Pomimo swojej niezdarności młode sowy potrafią sprawnie wspinać się po pniach. Pomagają im w tym silne szpony i ostry dziób, którym podciągają się do góry. Przez większość dnia gałęziaki drzemią, nie zwracając uwagi na otoczenie, a uaktywniają się nocą. Wtedy nawołują swoich rodziców, domagając się pokarmu. Osierocona mała sowa będzie intensywnie nawoływała przez całą noc, ponieważ będzie głodna. Karmiona młoda sówka nawołuje od czasu do czasu, milknąc, kiedy jest najedzona.
Sowy połykają ofiary w całości, nie trawią jednak włosów, zębów i większych kości, zwracając je w postaci tzw. wypluwki, która wygląda jak szary kilkucentymetrowy rulonik. Jeśli w miejscu przesiadywania młodej sowy znajdziemy dużo takich szarych ruloników, oznacza to, że młody jest karmiony i należy go pozostawić w miejscu znalezienia. Pomocy potrzebują tylko wychudzone młode, wokół których znajdziemy niewiele wypluwek. Jeśli widzimy, że młody jest ranny lub w okolicy znajdziemy inne martwe młode sowy, należy poszukać dla niego pomocy. Aby upewnić się, czy maluch nie jest osierocony, można przeglądnąć okoliczne drzewa i sprawdzić, czy siedzą na nich dorosłe sowy. 

Jeśli napotkamy młodą sowę w niebezpiecznym dla niej miejscu, np. na drodze lub na poboczu, można delikatnie przenieść ją w miejsce bardziej oddalone od ruchliwej ulicy. Najlepiej odłożyć sówkę w najbliższej kępie drzew lub w parku, jednak nie dalej niż kilkadziesiąt metrów od miejsca jej znalezienia. Podczas tego zabiegu najlepiej owinąć malucha w jakiś materiał (np. bluzę), aby nie poraniła nam dłoni ostrymi szponami. Dziób sów nie jest groźny, jednak szpony mogą wbić się pod skórę, dlatego trzeba na nie uważać. Można też podsadzić sówkę na gałąź drzewa, używając do tego patyka. Po zapadnięciu zmroku młody będzie nawoływał swoich rodziców, więc bez problemu go odnajdą. Oczywiście ranny, potrącony przez auto młody wymaga pomocy  weterynarza i trzeba wtedy skontaktować się z najbliższym ośrodkiem rehabilitacji dzikich zwierząt. Również znalezienie w okolicy martwego dorosłego osobnika powinno wzbudzić nasz niepokój. Aczkolwiek jeden rodzic nadal jest w stanie wykarmić swoje młode, choć może wtedy ograniczyć swój wysiłek jedynie do najsilniejszych młodych.

Jeśli znajdziesz młodą sowę potrzebującą pomocy zadzwoń do odpowiednich służb: straży miejskiej, lokalnego komisariatu policji, centrum zarządzania kryzysowego, albo do najbliższego ośrodka rehabilitacji dzikich zwierząt. Poradę można też uzyskać dzwoniąc do Fundacji Dzika Klinika na numer telefonu: 790 36 99 36.

Opracowanie artykułu Joanna D. Wójcik, Fundacja Dzika Klinika – Centrum Pomocy dla Dzikich Zwierząt, w ramach zadania „Ochrona różnorodności biologicznej ekosystemów zurbanizowanych – platforma edukacyjna – VI edycja wirtualna”, współfinansowanego ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Krakowie. Autorka infografiki – Rynn rysuje.
Źródło mat. prasowe
Reklama
WITTCHEN - sklep internetowy
Kiermasz do -70%
Sklep Internetowy WITTCHEN | esklep@wittchen.com | telefon: 22 266 88 00

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Partnerzy malopolskaonline.pl