Uszatka jest trochę mniejsza od puszczyka, na głowie posiada pióra przypominające uszy, oczy ma pomarańczowe lub żółte. W chwili bezpośredniego zagrożenia uszatki stroszą pióra i rozkładają skrzydła, kłapiąc przy tym dziobem. W ten sposób starają się wyglądać na większe i groźniejsze, niż są w rzeczywistości. Uszatki gniazdują prawie wyłącznie na drzewach, wykorzystując do tego celu stare gniazda ptaków krukowatych. Na przełomie marca i kwietnia samica składa od czterech do pięciu jaj, które są wysiadywane przez miesiąc. Pisklęta pozostają w gnieździe przez kolejne 35 dni, po czym wychodzą z niego i plątają się po najbliższej okolicy. Poza gniazdem rodzice opiekują się nimi przez kolejne dwa miesiące.
Ponieważ młode sowy dość wcześnie opuszczają gniazda, na etapie tzw. gałęziaka, czyli puchatej kulki, są często mylone z pisklętami. Taki gałęziak przemieszcza się nieporadnie po okolicznych drzewach lub przesiaduje na ziemi w oczekiwaniu na karmienie. Pomimo swojej niezdarności młode sowy potrafią sprawnie wspinać się po pniach. Pomagają im w tym silne szpony i ostry dziób, którym podciągają się do góry. Przez większość dnia gałęziaki drzemią, nie zwracając uwagi na otoczenie, a uaktywniają się nocą. Wtedy nawołują swoich rodziców, domagając się pokarmu. Osierocona mała sowa będzie intensywnie nawoływała przez całą noc, ponieważ będzie głodna. Karmiona młoda sówka nawołuje od czasu do czasu, milknąc, kiedy jest najedzona.
Jeśli napotkamy młodą sowę w niebezpiecznym dla niej miejscu, np. na drodze lub na poboczu, można delikatnie przenieść ją w miejsce bardziej oddalone od ruchliwej ulicy. Najlepiej odłożyć sówkę w najbliższej kępie drzew lub w parku, jednak nie dalej niż kilkadziesiąt metrów od miejsca jej znalezienia. Podczas tego zabiegu najlepiej owinąć malucha w jakiś materiał (np. bluzę), aby nie poraniła nam dłoni ostrymi szponami. Dziób sów nie jest groźny, jednak szpony mogą wbić się pod skórę, dlatego trzeba na nie uważać. Można też podsadzić sówkę na gałąź drzewa, używając do tego patyka. Po zapadnięciu zmroku młody będzie nawoływał swoich rodziców, więc bez problemu go odnajdą. Oczywiście ranny, potrącony przez auto młody wymaga pomocy weterynarza i trzeba wtedy skontaktować się z najbliższym ośrodkiem rehabilitacji dzikich zwierząt. Również znalezienie w okolicy martwego dorosłego osobnika powinno wzbudzić nasz niepokój. Aczkolwiek jeden rodzic nadal jest w stanie wykarmić swoje młode, choć może wtedy ograniczyć swój wysiłek jedynie do najsilniejszych młodych.
Jeśli znajdziesz młodą sowę potrzebującą pomocy zadzwoń do odpowiednich służb: straży miejskiej, lokalnego komisariatu policji, centrum zarządzania kryzysowego, albo do najbliższego ośrodka rehabilitacji dzikich zwierząt. Poradę można też uzyskać dzwoniąc do Fundacji Dzika Klinika na numer telefonu: 790 36 99 36.
Opracowanie artykułu Joanna D. Wójcik, Fundacja Dzika Klinika – Centrum Pomocy dla Dzikich Zwierząt, w ramach zadania „Ochrona różnorodności biologicznej ekosystemów zurbanizowanych – platforma edukacyjna – VI edycja wirtualna”, współfinansowanego ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Krakowie. Autorka infografiki – Rynn rysuje.




















