Gdy morsy ruszyły do wody, wzdłuż brzegu wzrosły okrzyki dopingu. Chmury piany unosiły się nad rzeką, a zabawa dominowała nad chłodem — mimo niskiej temperatury uczestnicy wykazali się wyjątkowym entuzjazmem.
— To nasz pierwszy zlot w Jurgowie — mówiła Zofia Hyrczyk, prezes klubu Morsy-Pieniny. — Mimo że na liście było 500 zgłoszeń, przyszło znacznie więcej osób. Morsowanie wzmacnia odporność i poprawia samopoczucie. Naprawdę każdy może spróbować.
Wśród uczestników nie zabrakło barwnych postaci. Norbert Szczepanek z Zawiercia wszedł do wody w stroju Janosika i podkreślał, że od czasu, gdy morsuje, rzadziej choruje. Inne morsujące osoby, jak Elżbieta i Gosia, opowiadały o dumie z przynależności do klubu — ich klub ma aż 72 członków i wcześniej brał udział w zawodach w Rzeszowie.
Chociaż woda potrafiła „szczypać” zimnem, dominowała radość i dobry humor. Pierwsza taka edycja w Jurgowie już pokazuje, że wydarzenie ma szansę stać się tradycją w kalendarzu zimowych imprez Podhala.




























































































