Niestety nie byliśmy w górach, nie byliśmy na wyjeździe. Niestety i szkoda. Taka praca wpływa na dłuższy okres i na pewno do końca roku by zrobiła fajną robotę. Koniec sierpnia i początek września wyjeżdżaliśmy, a potem całą tą pracę utrzymywaliśmy na treningach. Ta wydolność dużo pomaga. Niestety nie byliśmy na wyjeździe i musieliśmy radzić sobie w Warszawie na swojej ziemi. Biegaliśmy wokół komina - mówi o przygotowaniach do walki Diablo. - Różnica wzniesienia pomiędzy Warszawą, a Zakopanem, nie jest tak duża, żebym odczuwał to w jakiś sposób. Pewnie gdybym wczoraj poszedł w góry, a dzisiaj boksował, to bym w jakiś sposób to odczuwał, ale w góry nie wychodzimy. Siedzimy w hotelu i robimy wszystko, żeby czegoś nie złapać w ostatniej chwili - dodaje.
Diablo zapewnia, że w trakcie walki da z siebie 100%, ale wyniku nie chce już przesądzać. - Jest 8 rund i jeśli będzie trzeba, to jestem przygotowany na te 8 rund. Każda runda, która doprowadzi do tego, że będzie krócej, to dla mnie tylko na plus - zaznacza Krzysztof Diablo Włodarczyk.




















