To pozostałość pogańskich wierzeń i zwyczajów. W niedalekiej Lednicy Górnej, miejscowości obecnie należącej do gminy Wieliczka, w czasach sprzed chrześcijaństwa, wedle podań znajdowała się słowiańska świątynia świętego ognia. Nad tym, by płomień niosący światło, ciepło i moc ludziom, czuwała każdego dnia i nocy kapłanka. Skazana była ona na swoiste więzienie - nie opuszczała świątyni, a jedzenie i opał przynosili jej wieśniacy.
Po roku, na wiosnę, wychodziła ze swego świętego szałasu, umorusana od sadzy, osmalona dymem, w potarganych szatach, które nie widziały od miesięcy słonecznego światła. I rozpoczynała poszukiwania swej następczyni – młodej dziewczyny z okolicznych wiosek. Nic dziwnego, że zwyczaj, który dziś obracany jest w żart i dobrą zabawę, a nawet zwiastun szczęścia, niegdyś musiał siać postrach wśród podwielickich chłopów a zwłaszcza ich córek. Złapana przez kapłankę dziewczyna musiała bowiem - jak jej poprzedniczka - cały rok spędzić w świątyni pilnując, by święty ogień nie zgasł.
red/ zdj. arch.


















