- Nie ma granic, nie ma stolic i nie ma władców. Prawdą jest, że będą tacy, którzy będą uważali, że to oni tworzą nowe królestwa i nowy porządek i trzeba będzie ich uznać. Tak było za czasów Chrystusa, tak jest także i dzisiaj. Jeszcze nie tak dawno pojawiły się systemy, które mówiły o sobie, że będą trwały tysiąc lat, że będą budować świetlane jutro, w którym będzie pełnia sprawiedliwości i szczęścia. Ale to w tych państwach przyjmowało kształt łagrów, obozów koncentracyjnych i ogromnej przemocy, a wszystko w imię haseł sprawiedliwości, równości, postępu i powszechnego braterstwa - opowiadał.
- Jak wiemy, trudno było Żydom tamtych czasów przyjąć Jezusa z Nazaretu - ubogiego nauczyciela, chodzącego po palestyńskiej ziemi - za Bożego Syna, za Zbawiciela świata i Odkupiciela człowieka. Zapewne wielu szczególnie bogatych musiało razić Jego skromne pochodzenie, a gdy jeszcze słyszeli, że urodził się w stajni, że był wygnańcem, a potem razem ze swoim ojcem Józefem pracował na swoje utrzymanie, zapewne nie budził ich wielkiego szacunku. Nie mówiąc już o tym, że kiedy zawisł na krzyżu ogołocony ze wszystkiego, budził tylko satysfakcję u tych, którzy go skazali na śmierć, uznając go za zwodziciela i bluźniercę. Niełatwo było tamtym ludziom przyjąć ubogiego Chrystusa, mimo jego mądrości i niezwykłych znaków, które czynił - zauważył abp Jędraszewski.
Stwierdził, że tym bardziej trudno przyjąć ludziom Chrystusa wtedy, kiedy staje On przed nimi pod postacią ubogiego człowieka. - To skandal, to prawdziwe wyzwanie dla ludzi, którzy żyją w dobrobycie i którzy ulegając współczesnej kulturze egoizmu, używania i przyjemności mają naraz stanąć przed obliczem człowieka ubogiego i zrozumieć, że on jest prawdziwie u Boga, on objawia nam twarz Najwyższego. On jest tym, który wzywa, by pokazać swoje prawdziwe oblicze, by przełamać w nas skorupę egoizmu, by wyciągnąć rękę prawdziwie braterską, a nie kogoś, kto z wysokości swego bogactwa rzuca jakiś pieniążek, uważając, że w ten sposób zadośćuczyni wezwaniu o pomoc - mówił.
Wyjaśnił przy tym, że trzeba mieć w sobie Ducha mądrości, żeby to zrozumieć i odkryć oblicze Chrystusa w człowieku ubogim. Dodał, że chodzi tu o mądrość prawdziwie Bożą, która nierozerwalnie związana jest z dobrocią, „bo mądry Bóg jest jednocześnie Bogiem dobroci". - Jego Duch chce trafić do ludzkiego serca, by je przemienić, by stało się ono mądre, tzn. okazujące wszystkim innym braciom prawdziwą dobroć - tłumaczył.
Przekonywał też, że nie można sięgać po przemoc, siłę militarną, ani środki przymusu, by okazać władanie nad drugim. - Moc dobroci, która przemienia świat, poczynając od przemiany tych serc, które otwarły się na Bożą mądrość pozwala nam odkryć zupełnie inną logikę życia, pozwala nam wejść w największe głębie tego, co znaczy kochać bliźniego jak siebie samego. Sprawdzianem naszej miłości wobec niewidzialnego Boga jest miłość okazana temu, którego się widzi, na którego wzrok otwieramy nasze oczy i próbujemy naszym spojrzeniem odpowiedzieć na wołanie jego nędzy. Wtedy rzeczywiście możemy powiedzieć: widzieliśmy, dotykaliśmy, słyszeliśmy obecność Chrystusa, który mówi przez drugiego człowieka, domagając się od nas, aby serca nasze biły w rytm Bożej miłości, by przestały być z kamienia, by były żywe - podkreślał.
Zdaniem arcybiskupa, żeby ta miłość Chrystusa nas tak przemieniała, musimy się jej poddawać, korzystając jak najczęściej z Eucharystii. Nawiązał przy tym do słów św. Jana Chryzostoma, który pisał: „Jeśli chcecie uczcić ciało Chrystusa to nie lekceważcie go dlatego, że jest nagie. Nie czcijcie Chrystusa eucharystycznego jedwabnymi ozdobami, zapominając o innym Chrystusie, który za murami kościoła jest nagi i cierpi z zimna".
- Nie będzie prawdziwej czci oddawanej Chrystusowi eucharystycznemu, jeśli nie uklękniemy przed Chrystusem, który czeka by Go ogrzać, nakarmić, przygarnąć, a przede wszystkim z miłością spojrzeć w Jego oczy tak, jak patrzy się na kogoś, kto jest bliski i komu chcemy pozwolić, by mógł na nas spojrzeć swoim wzrokiem - ocenił.
Przypomniał też, że w swoim orędziu na I Światowy Dzień Ubogich papież zwrócił uwagę najpierw na postać św. Franciszka, który jest symbolem skłonienia się Kościoła ku drugiemu, potrzebującemu człowiekowi. - Jeżeli patrzymy na Chrystusa cierpiącego z miłości do nas, jeśli pozwalamy przenikać się Jemu, który jest jednocześnie Boską mądrością, to nauczymy się właśnie tego, co znaczy rozpoznać Go w ubogich - stwierdził abp Jędraszewski.
Skupił się również na słowach papieża skierowanych do samych ubogich, aby ci „nie stracili sensu ubóstwa ewangelicznego, którym naznaczone jest ich życie". Metropolita wyjaśnił, że chodzi o to, żeby stan swoich potrzeb i swoich trudności wynikających ubóstwa umieć przeżywać w sposób godny człowieka, właśnie w duchu ubóstwa ewangelicznego, którego świat nie rozumie i często z niego szydzi.
- Błogosławieni ubodzy w duchu, ci, którzy rozumieją, że sam stan posiadania nie decyduje o wartości i godności człowieka. O wartości człowieka decyduje dobroć, a ona nie jest zarezerwowana dla bogatych i dla tych, którzy czasem od niechcenia rzucą monetę ubogiemu. Dobroć jest na wyciągnięcie ręki wszystkich, a codzienne doświadczenie uczy nas, że ludzie biedni najbardziej rozumieją innych biednych i potrafią okazać przejmującą niekiedy solidarność, współczucie i dobroć - zauważył.
Następnie zachęcił wiernych, aby prosili Boga o odwagę patrzenia drugiemu, zwłaszcza ubogiemu człowiekowi prosto w oczy, o odwagę wyciągnięcia do niego swej dłoni, o przygarnięcie go do siebie, aby w ten sposób doświadczać tego, co znaczy być razem w Panu.
Dziś rozpoczęły się w Bazylice Mariackiej rekolekcje pt. „Ubogi niech do mnie przyjdzie". Wygłosi je ks. Mirosław Tosza wraz ze wspólnotą „Betlejem". W piątek i w sobotę Msze św. z nauką rekolekcyjną będą odprawione o godz. 11.00 i 18.30, z kolei w niedzielę o 8.00, 9.00, 10.00, 11.15, 12.00 i 13.00. W międzyczasie w kościele św. Barbary nieustannie trwa modlitewne Jerycho, a na Małym Rynku rozstawiono Namiot Spotkań. W niedzielę o godz. 14.00 odbędzie się w nim wspólny posiłek i program artystyczny. I Światowy Dzień Ubogich w Archidiecezji Krakowskiej zakończy się 19 listopada koncertem uwielbienia.
Paulina Smoroń, zdj. Adam Bujak | Archidiecezja Krakowska




















