Zobacz więcej
Ponad pięćset sympatyków biało – niebieskich miało na co popatrzeć. Co prawda pierwsza część meczu rozgrywanego w Oświęcimiu zakończyła się bezbramkowym remisem, to jednak wiele strzałów, szybkie akcje i parady bramkarzy zapewne zadowoliłyby niejednego konesera tego twardego sportu.
Zanim jednak padły pierwsze trafienia, kibice mogli zobaczyć inną odsłonę hokeja. Na bójkę zdecydowali się bowiem Wojciech Koczy z Unii stający w obronie swego bramkarza leżącego w polu bramkowy, oraz Dorian Peca z GKS. Obaj panowie musieli opuścić taflę lodu i otrzymali karę meczu.
Pierwsze trafienie w tym meczu zaliczył Jan Daneček w 36 minucie. I się zaczęło. Dwie minuty później poprawił bowiem Martin Kasperlík.
Katowiczanie ruszyli do odrabiania strat i w 41 minucie trafił Władisław Troszyn.
To jednak unici pokazali w tym starciu na szczycie swoją siłę i w 49 minucie wynik ustalił Peter Tabaček na 3-1.
Po meczu Josef Doboš, trener Unii Oświęcim nie miał zbyt wiele do powiedzenia. Przyznał, że mecze z katowiczanami zawsze są ciężkie i wyrównane. A w tym ostatnim jego podopieczni grali do końca mimo prowadzenia.
eł




















