Mec. Janusz Długopolski, autor projektu ustawy i ekspert sejmowej komisji sportu i turystyki przekonywał, że prawo szlaku nie oznacza wywłaszczeń, a ograniczenie własności. Jego zdaniem - prawo miałoby być ustanawiane na rzecz danej gminy i to władze gminy wyznaczałyby szlaki turystyczne czy narciarskie w oparciu o miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego.
Radny Zakopanego i przedsiębiorca inwestujący w rozwój narciarstwa Andrzej Hyc twierdzi, że to tylko swoista "ekwilibrystyka słowna", a w zasadzie ograniczenie własności sprowadza się właśnie do wywłaszczenia.
Wójt Poronina Bronisław Stoch dodaje, że projekt prawa szlaku jest "bardzo niepokojący", bo według projektu ustawy samorząd gminny jest stawiany w bardzo niekorzystnym położeniu: to na samorządy mają być scedowane koszty tej ustawy. "Sejm uchwali prawo szlaku, ale jakby właściciel miał z tym problem, to ma go rozwiązać wójt - to jest nie do przyjęcia. Ponadto wszelkie niepokoje społeczne, konflikty miałyby być rozwiązywane na poziomie samorządów".
Samorządowcy z Podhala obawiają się, że będzie próba "przepchnięcia" tej ustawy przed końcem kadencji tego rządu.
opr.s/





















