Sport
Piątek, 22 września 2017 22:19

TatrySki Podhale Nowy Targ - GKS Tychy 3:5 (zdjęcia)

Mecz potwierdził starą hokejową prawdę, że dobry bramkarz to co najmniej 50% zwycięstwa. Murray byle czego nie puścił. Trzeba mocno się napocić, by go pokonać. Niestety tego nie można powiedzieć o jego vis a vis. Skapitulował po trzech wrzutach spod niebieskiej linii. Trener Marek Ziętara postawił na B. Kapicę, co było sporą niespodzianką, ale- jak przyznał- zmusza go do tego regulaminowy limit.
Spotkanie rozpoczęło się z 20-minutowym opóźnieniem. Najpierw goście się spóźnili, a na rozgrzewce rozsypała się pleksi. Zbyt długie oczekiwanie na pierwszy gwizdek arbitra pobudziło hokeistów. W pierwszych pięciu minutach oba zespoły złapały po 4 minuty karnego. Jedną z przewag wykorzystali tyszanie. Kaznadzei precyzyjnie uderzył spod niebieskiej linii. Krążek tuż przy słupku znalazł lukę i zatrzepotał w siatce. Wcześniej górale grali w przewadze, ale nie potrafili zagrozić bramce Murraya. Podhale atakowało, ale nie kończyło akcji strzałami. Tymczasem przyjezdni bombardowali świątynię B. Kapicy z każdej pozycji.

Oj działo się działo w drugiej odsłonie. Bardzo szybko goście objęli prowadzenie i znowu B. Kapica przepuścił krążek wystrzelony spod niebieskiej linii. Nowotarżanie jednak nie spasowali. Ich ataki był zdecydowanie konkretniejsze niż w pierwszej tercji. Murray jednak byle czego nie wpuszcza, trzeba się mocno napracować, by zapaliło się czerwone światełko za jego bramką. Do kapitulacji zmusił go Różański, po zagraniu zza bramki na krótki słupek. W 30 minucie tyszanie posłali krążek do bramki gospodarzy, ale – po 5 minutowej analizie – sędzia uznał, że odbił się od łyżwy. Jednak chwilę później goście cieszyli się ze zdobyczy bramkowej. Szczechura dobił „gumę” do pustej bramki. W 39 minucie Biezais w sytuacji sam na sam był faulowany i za moment w pięknym stylu z karnego pokonał „Murarza”.

„Szarotki” na początku trzeciej tercji stracili kuriozalną bramkę Krążek tańczył w polu bramkowym, ale nie bramkarz był sprytniejszy, lecz Kalinowski. W 53 min. Podhale znowu złapało kontakt. Strzelał Pichnaczik spod niebiskiej, a dobitka Biezaisa z powietrza była skuteczna. Gol uznany po analizie wideo. Podhale rzuciło się do ataku, ale… Pociecha wrzucił krążek na bramkę górali i B. Kapica znowu się nie popisał. – Ten gol dał nam spokój w końcówce – powiedział strzelec gola.

- Z wyniku jestem zadowolony, ale nie z tego co prezentowaliśmy na lodzie – powiedział Andriej Gusow. – Przeciwnik grał agresywnie, miał więcej sportowej złości niż my.

- Chłopcy zagrali najlepszy mecz, ale przegrali. Z faworytem rozgrywek nawiązaliśmy wyrównaną walkę. Zagraliśmy dobrze taktycznie, zdyscyplinowanie, agresywnie w obronie. Była szansa pokusić się o punkt. Zbyt łatwe bramki straciliśmy, ale jesteśmy zobligowani do przestrzegania regulaminu. Szkoda, bo takie mecze bolą – podsumował Marek Ziętara.

TatrySki Podhale Nowy Targ - GKS Tychy 3:5 (0:1, 2:2, 1:2)
0:1 Kaznadzei – Pociecha (5:18 w przewadze)
0:2Kotlorz – Bryk – Rzeszutko (21:35)
1:2 Różański – Biezais – M. Michalski (25:30 w przewadze)
1:3 Szczechura – Cichy – Guzik (30:21)
2:3 Biezais ( 38:01 karny)
2:4 Kalinowski – Galant (43:49)
3:4 Biezais – Pichnarczik (52:04)
3:5 Pociecha – Kalinowski – Galant (55:12)
Podhale: B. Kapica; Jaśkiewicz- Tomasik, Wołdyła (4) – Samarin (2), Sulka – Pichnarczik (2), K. Kapica - Mrugała; Kolusz – Zapała (2) – Wielkiewicz (2), M. Michalski (4) – Ogorodnikow (10) - Biezais, Podlipni – Neupauer – Różański (2), P. Michalski – Siuty – Svitac. Trener Marek Ziętara.
Tychy: Murray; Pociecha (2) – Ciura, Bryk – Kotlorz (2), Gazda – Kaznadzei, Górny – Kolarz; Galant – Kalinowski (2) – Bepierszcz (4), Gościński – Rzeszutko – Bagiński, Guzik – Cichy – Szczechura, Jeziorski – Komorski – Kogut. Trener Andriej Gusow.

Stefan Leśniowski, zdj. Michał Adamowski

źródło: podhale24, sportowepodhale

Reklama
galeria zdjęć
komentarze
Reklama
Pod naszym patronatem
Partnerzy malopolskaonline.pl