Taka porażka może boleć. Przecież „szarotki” prowadziły 3:0, a na trzecią tercję wyszły z dwubramkowym prowadzeniem. W niej krakowianie wykorzystali wszystkie starty krążka przeciwnika we własnej tercji. To co uchodziło płazem „szarotkom” w pierwszej tercji, w ostatniej odsłonie je pogrążyło.
- Mieliśmy komfortową sytuację. Niepotrzebnie straciliśmy pierwszego gola i zaczęło się nasze nieszczęście – twierdzi strzelec pierwszego gola, Piotr Kmiecik. - Zrobiliśmy błąd taktyczny, że nie zagraliśmy na trzy formacje. Cracovia po strzeleniu kontaktowego gola wróciła do gry i dostała wiatr w żagle. Martwi mnie, że gramy mecze na styku i nie „umiemy” uciułać punktów. Uważam, że mecz był na wysokim poziomie, bardzo szybki.
- Pierwsza tercja dobra w naszym wykonaniu, ale za dużo było kombinacji, a mało strzałów – analizuje Rudolf Rohaczek. - W drugiej Podhale było lepsze. Przed trzecią tercją powiedziałem chłopakom, że jak nie będą strzelać, to nie wygrają - skomentował Rudolf Rohaczek.
– Uczulałem zawodników przed trzecią tercją, że przeciwnik nie ma nic do stracenia i rzuci się na nas – powiedział Marek Ziętara. - Mieliśmy przetrzymać pierwsze minuty, by mieć komfort w końcówce. Druga szybko stracona bramka dodała skrzydeł Cracovii. Mecz się wyrównał, a my popełniliśmy kolejne błędy. Musimy wyciągnąć wnioski. Nikt nie powiedział, że będziemy wszystko wygrywać. Szkoda, że tak licznej publiczności nie potrafiliśmy sprawić radości. Obiecuję, że w kolejnych meczach będziemy walczyć na sto procent.
MMKS Podhale Nowy Targ – Cracovia 3:4 (0:0, 3:1,0:3)
Stefan Leśniowski, zdj. Michał Adamowski









































