Wtorek, 03 marca | Imieniny: Maryny, Kunegundy, Pakosława
01.10.2014 | Czytano: 354

Hokej. Wejście z przytupem

- W lidze nie będzie łatwych meczów, oprócz konfrontacji z GKS-em Katowice. Podhale okrzepło i trzeba się z nim poważnie liczyć – powiedział Rudolf Rohaček, trener Cracovii, po przegranej konfrontacji z góralami.

- Momentami mecz przypominał dawne mecze tych drużyn – powiedział z kolei Ireneusz Jarosz, drugi trener Unii, po nowotarskiej konfrontacji.

No właśnie, odżyły wspomnienia. Zespół „szarotek” zadziwia. Jak dawniej. Podopieczni Marka Ziętary, po ograniu Jastrzębia i Unii, pokonali w Krakowie trzeci wyżej notowany zespół i zostali wiceliderem tabeli! Kiedy ostatni raz górale wygrali pierwsze trzy mecze z rzędu w ekstraklasie? Nie licząc oczywiście porażki z Sanokiem (mecz rozegrany awansem z 14 października). Dość dawno, bo w sezonie 2003/04. Nowotarżanie pokonali Nestę Toruń 8:1, GKS Tychy 6:3 i KTH Krynicę 10:3. Dopiero w czwartym meczu potknęli się na oświęcimskiej Unii (2:4).

Co było kluczem do tych zwycięstw? Trener i zawodnicy zgodnie podkreślają, że taktyka. - Realizacja założeń taktycznych, które nakreślił nam trener – podkreśla kapitan, Jarosław Różański. – Determinacja i dobre podejście do meczu. To dlatego mamy wejście w sezon z przytupem. Cieszy nas, że potrafimy utrzymać jednobramkowe prowadzenie do końcowej syreny. Nie jest to jakaś obrona Częstochowy, bo mamy swoje szanse, które staramy się wykorzystać.

- Nasza taktyka była podobna we wszystkich trzech meczach – wyjawia Marek Ziętara. - Nastawiliśmy się na destrukcję i szukanie okazji do kontrataków. W pierwszych odsłonach optyczną przewagę posiadali rywale, ale nie dopuszczaliśmy ich do klarownych sytuacji. W drugich tercjach zaryzykowaliśmy, zagraliśmy agresywnie, mieliśmy swoje sytuacje. W trzeciej, broniliśmy korzystnego rezultatu, ale nie zapominając o wyprowadzaniu kontruderzeń. Udało się. Niesamowita rzecz. Trzy mecze wygraliśmy z zespołami znacznie mocniejszymi personalnie od nas.

- We wszystkich meczach realizowaliśmy taktykę. Graliśmy z tyłu. Jak tak się zaczyna mecz, to lepiej się broni. Mniej bramkowych sytuacji ma przeciwnik. Również dobrze mi się łapie. Przeciwnikowi trudno jest wykorzystywać okazje – podkreśla Odnrej Raszka, ostoja nowotarskiej świątyni.

- Nie ukrywam, że ważnym ogniwem w odniesieniu sukcesu będzie pozycja bramkarza – przekonywał przed sezonem Krystian Dziubiński. - Jeśli drużyna nie będzie miała oparcia w tyle, czuła, że ma pewnego człowieka, to będzie jej się źle grało. Jeśli bramkarz będzie naszym oparciem, to będzie można zaatakować, podejmować ryzyko w ataku.

- Nasi rywale mają zdecydowanie lepsze składy, w których roi się od reprezentantów kraju i sporej liczby obcokrajowców. Niektóre zespoły dysponują siedmioma, a nawet dziesięcioma zagranicznymi graczami. Trzeba też pamiętać, że nie ma rzeczy niemożliwych i z tymi zespołami podejmiemy walkę. Będziemy chcieli w pojedynczych meczach urywać im punkty. Niewątpliwie kluczową pozycją w zespole musi być bramkarz – twierdził przed sezonem trener MMKS, Marek Ziętara.

Na razie jego słowa się sprawdzają. Jego podopieczni podejmują walkę, starają się uprzykrzać życie przeciwnikowi jak tylko mogą. No i możnym zabrali komplet punktów. Zaś w bramce rewelacyjnie prezentuje się Ondriej Raszka. W trzech rozegranych spotkaniach przepuścił do siatki tylko trzy gole, a strzałów miał 130 (!) – 41 ( z Jastrzębiem), 37 (Unia) i 52 ( Cracovią). Dwukrotnie po meczach wybierany był do „Złotego kija”, w pomeczowym rankingu katowickiego Sportu.

- Wszystkie trzy mecze były tak samo trudne – twierdzi Raszka. – We wszystkich miałem sporo pracy. W Sanoku nie było zbyt dużo pracy, ale cały czas nadziewaliśmy się kontrataki trzy na jeden, dwa na jeden. Wolę więcej strzałów, ale żebyśmy odpowiedzialnie grali z tyłu, jak w tych trzech zwycięskich potyczkach. Wtedy przeciwnik ma mniejsze szanse na zdobycie gola. Wtedy pada mniej bramek.

Stefan Leśniowski
Źródło SportowePodhale
Reklama

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Partnerzy malopolskaonline.pl