W lipcu 2009 roku tenże sąd skazał dwóch z braci na 5 lat więzienia, trzeciego - oskarżonego dodatkowo o nielegalne posiadanie broni - na 5 lat i 3 miesiące. Sądeccy sędziowie uznali, że bracia zapłacili 1000 dolarów dwóm obywatelom Ukrainy za dwie Ukrainki, które przyjęli do pracy w swojej agencji w celu wykorzystania ich prostytucji do osiągnięcia korzyści majątkowych, czyli że dopuścili się handlu ludźmi. Uznał także za udowodnione, że ułatwiali kilku kobietom uprawianie prostytucji i uczynili sobie z tego stałe źródło dochodu, udostępniając im pokoje i pobierając od nich każdorazowo od 50 do 100 zł, czyli połowę kwoty za świadczone przez nie klientom usługi. Sąd uznał również braci G. winnych tego, że groźbami pobicia i przemocą doprowadzili jedną z Ukrainek do uprawiania niezaakceptowanych przez nią form prostytucji, a także - że w celu osiągnięcia zysku ułatwili dwójce Ukraińców pobieranie haraczu od Ukrainki w wysokości po 100 dolarów za każdy miesiąc jej pracy w agencji.
Zarówno prokuratura jak i obrona złożyły apelacje od wyroków. Pierwsza uważa, że są zbyt łagodne, druga z kolei podkreśla, że pojęcie handlu ludźmi nie jest precyzyjnie zdefiniowane i o jego wyjaśnienie należy się zwrócić do Trybunału Konstytucyjnego.
Rozprawa, która odbyła się przed krakowskim Sądem Apelacyjnym 28 września, bez udziału braci G., trwała ok. 2 godzin. Trzej obrońcy domagali się uniewinnienia lub zwrócenia sprawy do ponownego rozpatrzenia, pani prokurator - wyższego wyroku. Podkreślała, że tak niskie - według niej - kary, mogą być zachętą dla innych do zajmowania się podobnym procederem. Jutro poznać mamy werdykt.
p/






















