Miejscowi kibice spodziewali się lepszej gry w wykonaniu swojego zespołu, ale srodze się zawiedli. To nowotarżanie byli ekipą lepszą, stwarzającą więcej dogodnych okazji. Zmusili nawet sędziego do analizy wideo, ale nie potwierdziła, że krążek znalazł się w bramce Odrobnego. Jastrzębianie dopiero w końcówce, gdy grali w przewadze, mocno przycisnęli rywala, ale nie potrafili skierować krążka nawet do pustej bramki.
W 45 min. rzęsiste brawa rozległy się na trybunach, a były przeznaczone dla Wronki, który huknął jak z armaty i „guma” wylądowała w siatce. Komentator zaś coś wspominał o dywersji. Stracony gol podrażnił lwa, który rzucił się na górali, ale zdołał tylko doprowadzić do wyrównania, gdy grał w przewadze. Molenda karał górali na potęgę. Były więc dantejskie sceny pod bramką gości, którzy z kolei wyprowadzali kontry, które mogły przynieść rozstrzygniecie. Wielkiewicz i Bryniczka nie wykorzystali świetnych okazji. W dogrywce Bodrowski powalił Niesłuchowskiego, sędzia tego nie zauważył, albo nie chciał i wykorzystał to Górny.
JKH GKS Jastrzębie – MMKS Podhale Nowy Targ 3:2 D (1:1, 0:0, 1:1,1:0)
1:0 – Danieluk – Damian Kapica – Zatko (12:00 w przewadze)
1:1 – Dziubiński (12:32 karny)
1:2 - Wronka – Detkiariew (44:26)
2:2 – Prochzka – Bryk – Urbanowicz (46:27 w przewadze)
3:2 – Górny – Zatko (60:12)
Stefan Leśniowski


















