Za działalność społeczną i dziennikarską był zatrzymywany i aresztowany. Na pytanie - za co można zostać aresztowanym - odpowiedział: - Wystarczy przyjść na demonstrację, która nie podoba się władzy.
Jak mówił - Białorusini nie mają powszechnego dostępu do informacji, karmieni są propagandową wersją wydarzeń w swoim kraju i w sąsiednich. Białoruska telewizja przedstawia protest w Kijowie, jako chuligańskie wybryki grupki osób. A jednak pojechali na Ukrainę by wesprzeć protestujących na majdanie.
Poczobut jest przeciwnikiem prezydenta Aleksandra Łukaszenki, którego reżim niejednokrotnie krytykował w swoich artykułach. - Łukaszenko rządzi 20 lat, to ewenement. Wszędzie się zmieniają przywódcy, ale nie w Białorusi. Tak jest od 1994 roku. Łukaszenka pierwsze wybory faktycznie wygrał. I od tej pory skupił się na wzmacnianiu władzy, usuwaniu konkurentów. Gdyby były teraz uczciwe wybory, to by ich nie wygrał. Teraz wybory są fałszowane. On nie mam już od lat poparcia większości społeczeństwa. To poparcie na poziomie ok. 30 procent. Ale sondażom też nie można wierzyć, bo jak one wyglądają? Podchodzi się do człowieka na ulicy i zadaje pytanie. Ludzie się boją mówić nieznajomym o swoich sympatiach politycznych - tłumaczył Poczobut.
Dziennikarz, który jest aktywnym działaczem ZPB, przewodniczącym Rady Naczelnej Związku (nieuznawanej przez władze w Mińsku) - mówił o sytuacji Polaków na Białorusi.
Podczas spotkania w Zakopanem promował swoją książkę "System Białoruś", która opisywana jest jako "książka o Białorusi dla Polaków, historia o dyktatorze, o tym jak rządzi i jak doszedł do władzy".
s/ zdj. Piotr Korczak




























