- Rzeczywiście przez dwie tercje graliśmy wspaniale – potwierdza Piotr Kostela. – To dlatego, że graliśmy piłeczką. W trzeciej tercji każdy chciał być koleżeński, nie grać egoistycznie i zamiast strzelać, podawaliśmy piłeczkę w nieskończoność. Efektem była tylko jedna przez nas zdobyta bramka. Niepotrzebnie też wdaliśmy się z rywalem w grę ciałem, walczyliśmy z nim na bandach. Przez to sędziowie mieli pole do popisu. Ta osłona zepsuła ogólny obraz widowiska. Na pewno było nas stać na okazalsze zwycięstwo.
Rewanż również pod dyktando gospodarzy, którzy wcale nie musieli się wysilać, by zaaplikować krakowianom 14 goli. Grali na luzie, a momentami na stojąco, a i tak bramkarz gości miał sporo roboty. A najbardziej był zapracowany przy wyjmowaniu piłeczki z siatki.
Szarotka grała w Łochowie i również przywiozła komplet punktów, z tą różnicą, że druga wygrana nie była w przekonywującym stylu.
Górale Nowy Targ – Multi Killers Kraków 15:4 (4:0, 10:1, 1:3) i 14:3 (4:0, 5:2, 5:1)
Olimpia Łochów – Worwa Szarotka Nowy Targ 3:9 (1:3, 0:3, 2:3) i 4:6 (1:4, 2:1, 1:1)
Tekst i zdjęcia Stefan Leśniowski

























