Środa, 11 marca | Imieniny: Benedykta, Konstantego, Ludosława
12.05.2010 | Czytano: 345

Przedsiębiorca kontra straż gminna, czyli… jak sędzia rozebrał fotoradar wójtowi Patalicie (zdjęcia)

Krzysztof Biel z Harkabuza toczy swoją wojnę ze strażą gminną w Rabie Wyżnej i zapowiada, że będzie ją toczył do skutku. Powodem jest fotoradar, który straż gminna z Mszany Dolnej pożyczyła swoim rabiańskim kolegom.

Przedsiębiorca kontra straż gminna, czyli… jak sędzia rozebrał fotoradar wójtowi Patalicie (zdjęcia)
Wczoraj odbyła się kolejna sądowa sprawa. Nie na sali obrad, tylko… przy wjeździe do oczyszczalni ścieków w Rokicinach Podhalańskich.

O sprawie pisaliśmy już dwukrotnie. Przypomnijmy, 20 maja ubiegłego roku, na drodze wojewódzkiej 958 w Rokicinach Podhalańskich fotoradar ustawiony przez rabiańskich strażników zrobił zdjęcie oplowi przedsiębiorcy z Harkabuza. Samochód - według zdjęcia - przekroczył prędkość o 47 km/h. Biel co prawda mandat zapłacił, od wyroku jednak się odwołał. Twierdzi m.in. że to nie on siedział za kierownicą, a jeden z jego sezonowych pracowników, którego wskazać nie potrafi, bo samochód był ogólnodostępny. Nie to jednak jest głównym argumentem w walce przedsiębiorcy z municypalną policją, a poddawany przez niego w wątpliwość fakt legalności robienia zdjęć przez strażników oraz ich umiejętności posługiwania się fotoradarem, należącym do Urzędu Gminy w Mszanie Dolnej. Trudno dziś opisywać wszystkie zarzuty Biela - np. co do ustawienia urządzenia na drodze, zgodności bądź niezgodności numerów fotoradaru z tymi na zdjęciu, konieczności posiadania przez urządzenie homologacji dla danego miejsca wykonywania pomiaru itp. Jest ich co najmniej kilkanaście, a Biel od miesięcy „siedzi” w fotoradarach jak nikt inny, poznaje ich tajniki, śledzi wyroki, jakie w podobnych sprawach zapadają w innych miejscach w kraju.

Wszystkie te zarzuty zmusiły prowadzącego sprawę nowotarskiego sędziego Wojciecha Ujwarego do powołania biegłego - specjalisty i zarządzenia wizji lokalnej w terenie. Wczoraj, w miejscu zdarzenia sprzed roku, strażnicy gminni przez trzy godziny pokazywali więc, jak ustawili fotoradar, robili kolejne zdjęcia i rozbierali urządzenie, sprawdzając wszystkie jego numery. Przy okazji tej ostatniej czynności, nie lada znajomością rzeczy wykazał się - nie biegły, ani strażnicy - ale właśnie sędzia Ujwary. Choć wszyscy panowie stwierdzili, że „jednostka centralna” urządzenia wyjąć z obudowy się nie da, sędziemu ta sztuka się udała. I choć komendant rabiańskiej straży Marek Gałecki wyraził swoje zaniepokojenie możliwością uszkodzenia rozebranego na czynniki pierwsze fotoradaru, sędzia był spokojny. Jeżeli coś się uszkodzi, skarb państwa będzie musiał zapłacić - skwitował wątpliwości. Urządzeniu nic złego się jednak nie stało, a że mszańskiego wójta Tadeusza Patality na miejscu nie było, to i obyło się bez zbędnych emocji.

Choć biegły obalił wczoraj część „technicznych” zarzutów przedsiębiorcy z Harkabuza, sprawa nadal nie jest ewidentna. Biegły przyznał na przykład, że posługiwał się najstarszą instrukcją obsługi urządzenia, z 2002 roku, tymczasem ten konkretny model pochodzi z roku 2007. Nie było też na dysku twardym urządzenia zdjęć wcześniejszych - wśród nich tego najważniejszego, sprzed roku - które znajdują się prawdopodobnie na płytach w UG Mszana Dolna. Poza tym większości swoich pytań Biel jeszcze specjaliście nie zadał, ma to zrobić - poprzez sąd - na piśmie. Biegły swoją opinię przyśle w ciągu trzech tygodni i dopiero wówczas wyznaczony zostanie termin kolejnej rozprawy.

Szeroko o sprawie pisaliśmy TUTAJ i TUTAJ

Piotr Dobosz

Zdjęcia: Piotr Dobosz

Reklama

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Partnerzy malopolskaonline.pl