Dla samej autorki najważniejszy był fakt w jaki sposób jej prace odnajdą się w tej niezwykle wymagającej przestrzeni, jaką jest Galeria Władysława Hasiora. – Bałam się, że Hasior mnie „pożre”, a tymczasem okazało się, że mistrz przyjął mnie bardzo łagodnie – mówiła Schumacher.
- Jest mi bardzo miło, że mogę pokazać swoje obrazy w tym nietypowym miejscu, gdzie stała i dominującą jest ekspozycja mistrza Hasiora. Moim obrazom jest tu jednak dobrze, a mistrz przyjął mnie łagodnie - żartowała z kolei Anna Schumacher.
W wernisażu wisieli udział rodzina, przyjaciele i miłośnicy sztuki młodej artystki.
rkw/zdj. Piotr Korczak












































