W czwartek w siedzibie małopolskich Przewozów Regionalnych przy ul. Beliny-Prażmowskiego odbywały się rozmowy związkowców z dyrekcją. - W pewnym momencie mężczyzna wyszedł, a chwilę później został odnaleziony przez kolegów, odzież na jego ciele płonęła. Mimo udzielonej błyskawicznie pomocy, z poważnymi obrażeniami został przewieziony do szpitala - powiedziała Katarzyna Padło z zespołu prasowego małopolskiej policji. W tej sprawie powołany zostanie biegły, który ma ustalić, w jaki sposób powstały obrażenia, jakich doznał mężczyzna.
Dyrektor Małopolskiego Zakładu Przewozów Regionalnych Andrzej Siemieński powiedział dziennikarzom, że protest związkowców został zawieszony w środę i w czwartek przystąpiono do rozmów. - Rozmowy toczyły się, byliśmy na dobrej drodze do rozwiązania, które by satysfakcjonowały obie strony. Rozstaliśmy się z założeniem, że spotkamy się znów w środę 26 czerwca. W kwestiach budzących wątpliwości obie strony gotowe były powołać mediatora. Stanowiska zbliżyły się na tyle, że praktycznie do zwolnień miało nie dojść. Tym większe jest moje zaskoczeniem, że takie było zachowanie jednego ze związkowców - mówił Siemieński.
opr. s/





















