Pogoda w Krośnie niestety nie sprzyjała baloniarzom. Już drugi lot z zaplanowanych sześciu był niepewny z powodu niskiej podstawy chmur oraz możliwych opadów, ale ostatecznie udało się wystartować na krótką trasę. Drugi dzień zawodów – to dzień pełen napięcia i oczekiwania na kolejne loty, ale tutaj również pogoda rano nie pozwoliła na wylot, a po południu, kiedy to już wydawało się, że się przejaśnia – w trakcie zaplanowanej godziny startu rozpętała się ogromna burza, która nie dość, że pokrzyżowała plany latania to jeszcze zmusiła organizatorów do przeniesienia koncertów
z lotniska na halę widowiskową.
Trzeci dzień zawodów, to ponownie pobudka o 4 rano i wyjazd na odprawę, na której dowiadujemy się, że warunki atmosferyczne nie pozwalają na lot. Pozostała tylko nadzieja na wieczorną konkurencję, którą na szczęście udało się rozegrać.
Górskie Zawody Balonowe w Krośnie to przepiękne święto, które do tej pory znałem tylko ze zdjęć. W ubiegłym roku nie udało mi się tam dojechać, ale tym razem wspólnie z załogą Aeroklubu wystartowaliśmy i wywalczyliśmy pierwsze punkty.
Zawody ostatecznie wygrał Litwin Rokas Kostiuskevicius, który na najwyższym stopniu podium pozostaje drugi rok z rzędu.
Tekst i zdjęcia Michał Adamowski





























































































































