Zdaniem burmistrza powodem różnicy jest między innymi przeprowadzka wielu Chojniczan do gminy wiejskiej. Mieszkają kilka kilometrów od granic miasta, ale nadal tutaj pracują, robią zakupy, korzystają ze szkół, lekarzy i miejskich instytucji. Sam burmistrz przyznał, że jest zameldowany w Chojnicach, choć mieszka cztery kilometry poza miastem. Chojnice pozostają jednak jego centrum życiowym.
Gorzej wyglądają dane dotyczące urodzeń i zgonów. Rocznie umiera około 400 mieszkańców, a rodzi się zaledwie około 200 dzieci. Tutaj cyfrowe ślady niewiele pomogą.
Burmistrz ma więc dla chojniczan prosty komunikat: musimy się wziąć do roboty. I tym razem nie chodzi o nowe ulice, mieszkania ani inwestycje. Chodzi o to, by za kilka lat po Chojnicach krążyły nie tylko telefony zostawiające cyfrowe ślady, ale także więcej dziecięcych wózków.


















