Pierwsze spotkanie Łukaszewska i Zdon rozegrały w piątek. Zmierzyły się wtedy z Austriaczkami Magdaleną Rabitsch i Anją Trailović. Rywalki okazały się zbyt mocne i biało-czerwone musiały uznać ich wyższość. Doświadczone zawodniczki o utrzymanie w turnieju walczyły w sobotę i zmierzyły się z Aną Vergarą i Martą Acuñą de Márquez Carro z Hiszpanii. Polki dawały z siebie wszystko, jednak i tym razem lepsze okazały się przyjezdne. Dwie przegrane oznaczały dla duetu Łukaszewska/Zdon koniec turnieju.
- Niestety, ten turniej nie należy do nas. Nasza gra była bardzo zła. Cały czas nie mogłyśmy znaleźć siebie. Rywalki były naprawdę bardzo dobre - powiedziała Justyna Łukaszewska. - Myślę, że gdybyśmy zagrały choć połowę tego, co potrafimy, mogłybyśmy zaprezentować się z lepszej strony. Niestety, jest jak jest. Musimy wyciągnąć wnioski. To jest dopiero początek sezonu - dodała.
Dla polskich siatkarek to kolejny turniej Futures rozgrywany w Krakowie. Tak, jak w poprzednim roku zawodniczki podkreśliły dobrą organizację turnieju i wsparcie kibiców, którzy głośno je dopingowali przez cały czas. – Turniej jest bardzo profesjonalnie przygotowany. Świetna jest też atmosfera - powiedziała Aleksandra Zdon. - Mam nadzieję, że zobaczymy się za rok. Liczymy, że wtedy będzie o wiele lepszy wynik. Bardzo dziękujemy wszystkim kibicom i organizatorom za tak wspaniały turniej - wspomniała Łukaszewska.






















