Jak dodaje rzecznik zakopiańskiej straży pożarnej - pierwsze zastępy przybyły na miejsce po 10 minutach od zgłoszenia. Strażacy za pomocą przenośnych drabin i linek ratowniczych ewakuowali zmarzniętych narciarzy z niżej położonych krzesełek, natomiast ratownicy TOPR posługując się technikami alpinistycznymi ewakuowali ludzi z krzesełek, do których nie dostawały drabiny strażackie.
- Ewakuacja przebiegła bardzo sprawnie. Ostatni narciarz został ewakuowany po 50 minutach od przybycia ratowników. Poszkodowanych pracownicy wyciągu odwozili do karczmy, gdzie mogli się oni rozgrzać i napić ciepłej herbaty - wyjaśnia kpt. Szydło.
- Po tej akcji można powiedzieć, że pomysł zorganizowania przy Państwowej Straży Pożarnej w Zakopanem specjalistycznej grupy do ratowania ludzi z kolei linowych, a także ćwiczenia, które miały miejsce w grudniu i styczniu były jak najbardziej uzasadnione. Strażacy pomimo tego, iż w takiej akcji uczestniczyli pierwszy raz wykazali się pełnym profesjonalizmem umiejąc wykorzystać wiedzę i umiejętności nabyte podczas ćwiczeń i szkoleń wspólnych z TOPR. Należy również podkreślić bardzo dobrą współpracę z ratownikami TOPR i bardzo przytomne zachowanie się pracowników stacji narciarskiej - podsumowuje.
Przypomnijmy, że to właśnie w stacji narciarskiej RUSIN-SKI na Rusińskim Wierchu uroczyście otwarto w połowie grudnia sezon zimowy w Małopolsce. Inauguracja sezonu połączona była z oficjalnym otwarciem samej stacji, która działa od stycznia ub. roku.
s/






















