Szczegóły operacji specjalnej owiane są tajemnicą. Nie wiadomo ilu funkcjonariuszy ABW w niej uczestniczyło. – To było bardzo poważne zagrożenie. Nasi ludzie pracowali nad tą sprawą wielotorowo. Przez cały czas podejrzany był pod ścisłą obserwacją i byliśmy gotowi do reakcji w razie, gdyby postanowił przyspieszyć swoje zamiary – mówi jeden z funkcjonariuszy ABW.
Prokuratura i ABW ujawniły, że Brunon K. próbował zorganizować grupę zbrojną, werbował osoby, które miały mu pomóc w zrealizowaniu zakładanego planu działań, wyznaczał tym osobom poszczególne zadania, rozpracował okolice budynku Sejmu, który miał być celem zamachu. Mężczyzna gromadził także materiały i urządzenia służące do prowadzenia detonacji, gromadził literaturę fachową, oraz testował swoje ładunki. Bomba podlona przed Sejmem miała zawierać 4 tony materiału wybuchowego. Oznaczałoby to zniszczenie tego gmachu, a także okolicznych budynków.
"A pamiętacie państwo agenta Tomka i posłankę Sawicką? Wówczas salon krzyczał, że to było podżeganie do popełnienia przestępstwa. Agenci nie podżegali? I co to za grupa zbrojna złożona z 4 osób, z czego dwie należały do ABW..." - komentuje zespół Wpolityce.pl
opr. s/





















