Baca wyszedł w sobotnie przedpołudnie 7 października, aby przez Butorowy Wierch dojść do Bańskiej Wyżnej. - Idziemy na Bańską i owieczki jeszcze tam przenocują. W niedzielę przychodzą gazdowie i każdy będzie wybierał swoje owce. Będą je sobie zimą paść - zaznacza baca.
Czas zimy, to jednak nie odpoczynek bacy, który cały czas ma ręce pełne roboty. - W zimie trzeba zarządzać. Są w domu jeszcze krówki. Koniem też trzeba na kulig pojechać, żeby coś zarobić, a i gorzałki też trzeba się napić, bo przez lato nie dało się, bo owiec trzeba było pilnować. Wakacji nie będzie, bo nie da się tych wszystkich zwierząt zostawić - mówi Marian Barnaś.
- Jak Bóg da i pogoda dopisze, to 23 kwietnia znowu tu będziemy. Jeszcze tylko, żeby zdrowie dopisało, bo bez tego nic się nie zrobi - dodaje baca czekając na wiosnę.
ms/





















