Podejście w najbardziej stromych miejscach przypomina górską wspinaczkę. Dobrze, że jest ogrodzenie z siatki, a po drugiej stronie wyznaczonego szlaku lina oraz tyczki. Dzięki tym konstrukcjom turyści podciągają się, lub próbują iść dalej na czworakach.
Droga w dół sprawia jeszcze więcej problemów. Turyści próbują zjeżdżać na butach lub siadając. Część osób decyduje się zjeżdżać na sankach lub jabłuszkach stwarzając zagrożenie dla osób podchodzących.
Zaledwie cztery osoby na ponad 100, które spotkaliśmy na szlaku zdecydowały się nałożyć na buty raczki, które ułatwiają chodzenie po śliskiej nawierzchni. Część osób, które podchodziły pod górę nie tylko nie miały raczków, ale także butów zimowych, tylko letnie adidasy.


































































