- Jest to teren bardzo trudny, trudno dostępny, górski. Trzeba brać pod uwagę olbrzymie kłopoty ze zklokalizowaniem i dotarciem do potencjalnego pacjenta. Nasi potencjalni pacjenci mieszkają w domach rozsianych na dużym obszarze - podkreśla Krzysztof Olejnik, dyspozytor nowosądeckiego pogotowia.
Pomysł centralizacji systemu ratownictwa medycznego, którego częścią ma być likwidacja dyspozytorni w Nowym Sączu, samorządowcy z Sądecczyzny uważają za dyskryminację. Od miesięcy walczą o zachowanie pełnej bazy pogotowia i miejsc pracy. Podkreślają, że Nowy Sącz ma nowoczesną infrastrukturę ratownictwa medycznego.
Wcześniej zlikwidowano już dyspozytornie m. in. w Myślenicach, Niepołomicach, Proszowicach i Skawinie. Od miesiąca także karetki z Suchej Beskidzkiej wysyłane są także za pośrednictwem centrali w Krakowie.
Radni sejmiku przyjęli w poniedziałek rezolucję, by wojewoda wstrzymał się z likwidacją dyspozytorni w Nowym Sączu do czasu zapoznania się z argumentami radnych wojewódzkich.
opr.s/


















