Jedną z nich jest borelioza. Według Wojewódzkiej Stacji Sanepidu od początku roku do 15 lipca na terenie Małopolski potwierdzono już blisko 970 przypadków boreliozy, o ponad 200 więcej niż rok wcześniej. W większości wypadków usunięcie pajęczaka w ciągu 12 godzin zabezpiecza przed rozwojem tej choroby. Jeśli już zachorujemy wczesne rozpoznanie zwiększa szanse na wyleczenie i ograniczenie skutków. Okres wylęgania choroby od trzech do trzydziestu dni.
Jak mówi ekspert Akademii Pacjenta Mościckiego Centrum Medycznego prof. Paulin Moszczyński u około 70 % pacjentów pierwszym objawem choroby jest rumień wędrujący. Zmiana skórna powstająca w miejscu wniknięcia krętków może się pojawić w okresie od 3 do 30 dni od ukąszenia. Zazwyczaj się powiększa, może także się przemieszczać. Inne objawy prócz świądu czy bolesności skóry to gorączka, osłabienie, bóle głowy oraz bóle stawowo – mięśniowe. Mogą także występować objawy podobne do grypy lub infekcji górnych dróg oddechowych. Wczesne postaci choroby zazwyczaj są leczone poprzez podanie antybiotyku. Późniejsze rozpoznanie może prowadzić do rozwoju choroby i zmian w układzie nerwowym, narządach ruchu czy sercu.
Nie wszystkie kleszcze przenoszą bakterie boreliozy – według ostatnich badań w Małopolsce dotyczy to 21% tych pasożytów. Dodajmy, że kleszcz pospolity występujący głównie w lasach jest najbardziej aktywny w godzinach rannych i późnonocnych. Jak wynika z analizy przeciwciał blisko 160 tys. pacjentów, przeprowadzonej na zlecenie międzynarodowego czasopisma "BMJ Global Health" blisko 15% populacji przeszło boreliozę. Najwięcej infekcji odnotowano w Europie Środkowej, a w grupie najbardziej zagrożonej są mężczyźni powyżej 50. roku życia, zamieszkujący tereny wiejskie.




















