– Przez dwa dni modliliśmy się przy mamie, to znaczy – myśleliśmy, że przy mamie – opowiada dziennikarzowi portalu podhale24.pl roztrzęsiona Maria Żółtek, córka zmarłej. – Tymczasem mama cały czas leżała w prosektorium w Nowym Targu, a my modliliśmy się przy zwłokach kogoś innego. Otwarcie tej trumny to był szok. Potem okazało się, że leżał w niej nasz sąsiad, który zmarł w szpitalu tego samego dnia, co mama, pomylono zwłoki. Jak można pomylić kobietę z mężczyzną? Nie miał nogi, miał tatuaż na ręce. Moja mama z tatuażem na ręce? Gdybyśmy nie otworzyli tej trumny, on zostałby pochowany jako Krystyna Kuros. W rajstopach, w spódnicy.
Więcej na podhale24.pl





















