Do kolejnej walki wyszedł Filip Bienias w kategorii wagowej -75kg. Nie będziemy już komentować faktu, że podczas ważenia jego przeciwnik był prawie 4 kg cięższy i nie zmieścił się w limicie. W każdym razie Filip rozpoczął walkę z lokalnym "bohaterem" Dino Ibraimi. Od początku rozpoczęła się destrukcja Austriaka. Filip bezdyskusyjnie wygrał każdą rundę niszcząc Dina który ledwo dotrwał do końca.I co się okazało sędziowie orzekli że potrzebna jest 4 (extra runda) bo punktacja jest remisowa. Cóż zrobić zacisnęliśmy zęby i zgłosili gotowość do kolejnej rundy. I wtedy nastąpiła sytuacja która rozbroiła nas całkowicie. Przeciwnik Filipa nie miał już siły na czwarte starcie i powiedział, że nie walczy.Czyli to według wszelkich prawideł oznacza że się poddaje ale nie na tej gali :) Tam sędziowie ostatecznie podnieśli obie ręcę zawodników do góry i ogłosili remis. Czegoś podobnego jeszcze nie przeżyliśmy. Zdegustowani zakończyliśmy przygodę z tą pseudo federacją. Dziękujemy jak zawsze naszym partnerom za pomoc i wsparcie dla zawodników Medical Clinic Podhale , Skałka Premium, Straight Line Tattoo, Grand Tatry, Wypozyczalnia nart "Łaś", Winner Bowling Pizza&Grill Bar, Gorący Potok, firma BSF oraz Transport-wypozyczalnia aut Bukowski Bartek oraz Pomoc Drogowa Krauzowicz.
A już w najbliższy weekend kolejne wyzwanie, tym razem jedziemy nieco większym składem na Ligę K1 do Krakowa organizowaną przez Tomka Sararę.
Wojciech Hoły, trener, zdj. arch. klubu




















