Dyrektorzy szkół, a także organizatorzy wypoczynku czy zajęć dla dzieci są zobowiązani sprawdzać w tym rejestrze, czy figurują w nim osoby, które zamierzają zatrudnić. Jeśli tak - nie mogą dopuścić ich do pracy. Za niedopełnienie tego obowiązku grożą kary - od grzywny w wysokości co najmniej 1000 zł po karę aresztu.
"Weryfikujemy, czy dyrektor popełnił wykroczenie" – poinformował w środę mł. insp. Sebastian Gleń. Jak wyjaśnił, ustawa mówi m.in. o obowiązku sprawdzenia osób, które mają być zatrudnione, tymczasem pracownik, o którego chodzi, był już zatrudniony wcześniej. Kolejna wątpliwość dotyczy faktu, że rejestr został wprowadzony w październiku i od tego czasu był uzupełniany, zatem nie wszystkie dane były w nim dostępne od początku. Dyrektor, nawet gdyby ich szukał, mógł ich nie uzyskać. Ponadto pracownik pełnił funkcje techniczne i w zakresie obowiązków nie miał kontaktu z dziećmi, a od 31 grudnia nie jest już zatrudniony.
Sytuację komentuje dyrektor placówki Piotr Gamrot w wydanym oświadczeniu: "Uprzejmie informuję, że Dom Kultury w Wolbromiu nie zatrudnia osób umieszczonych w Rejestrze Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym. Dodatkowo wyjaśniam wszystkim zainteresowanym, że bezpośrednio po uruchomieniu w dniu 1 stycznia 2018 r dostępu do Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym, pozyskałem informację, że jedna z osób zatrudnionych w Domu Kultury figuruje w tym Rejestrze" – napisał dyrektor. Podkreśla, że "zakres obowiązków służbowych pracownika DK, umieszczonego w Rejestrze, nie wymagał bezpośredniego kontaktu z osobami korzystającymi z oferty Domu Kultury, to fakt umieszczenia go w Rejestrze spowodował odmowę przedłużenia umowy o pracę".
opr.s/





















