Jednak po 60 minutach oba zespoły miały po jednej bramce na koncie. Górale stracili bramkę naprawdę w głupich okolicznościach. Obaj defensorzy w tym czasie byli zza bramką, gdy Ł. Nalewajka wykonywał wyrok. Gospodarze w końcówce meczu mieli wyśmienitą okazję, by rozstrzygnąć spotkanie w regulaminowym czasie, ale nie wykorzystali 114-sekundowego okresu podwójnej przewagi.
- W tym sezonie przewagi nam nie wychodzą, tak jakbyśmy chcieli. Wierzę, że z czasem i w tym elemencie będzie poprawa. Mam nadzieję, że już w półfinale Pucharu Polski. To był całkiem inny mecz, niż ten wygrany 7:4 w Jastrzębiu. Tam mieliśmy większą przewagę, łatwiej nam się grało. Jastrzębianie byli dzisiaj szybsi niż w tamtym meczu. Nie mogliśmy wejść w meczu. W głowach była chyba przerwa świąteczna. Ale podjęliśmy walkę i pokazaliśmy, że można wygrać – powiedział Bartłomiej Neupauer.
To on na początku 4 minuty doliczonego czasu gry, odebrał krążek obrońcy JKH na niebieskiej linii tercji ataku i pognał z nim samotnie na bramkę Fuczika. Nie dał mu szans obrony, a zespołowi pozwolił zaksięgować dwa punkty w tabeli.
- Mam pretensje do arbitra, bo przy tej bramce nasz młody gracz był faulowany. To powinna być kara – grzmiał trener JKH, Robert Kalaber. - Pierwszą bramkę straciliśmy w przewadze. Obcokrajowiec popełnił błąd, już niepierwszy raz w takiej sytuacji. Będziemy musieli z nim porozmawiać. Walczyliśmy do końca. Mecz szybki, emocjonujący, ze sporą ilością okazji z obu stron. Obaj bramkarze pokazali się z dobrej strony.
- Wyrównany mecz, dużo w nim było taktyki – twierdzi Marek Rączka. – Mieliśmy problemy z przedostaniem się do tercji rywala. Wypracowywaliśmy sobie sytuacje, ale to był mecz bramkarzy. Jak po grudzie idzie nam w tym sezonie z Jastrzębiem. Chciałbym wszystkim kibicom i sympatykom hokeja życzyć zdrowych i wesołych świąt.
W jego zespole zabrakło dzisiaj Łabuza, który dołączył do chorego Haverinnea i kontuzjowanego Gruszki. – Mam nadzieję, że Gruszka wykuruje się do Pucharu Polski. Przygotowania do tej imprezy idą pełną parą. Doszlifujemy po świętach pewne elementy. Z Cracovią nam nie idzie w tym sezonie, ale zawsze kiedyś zła passa musi się skończyć. Mam nadzieję, że w Pucharze Polski. Wyjdziemy na pewno bojowo nastawieni do przeciwnika, by przejść do następnej rundy – zakończył szkoleniowiec „szarotek”.
TatrySki Podhale Nowy Targ – JKH GKS Jastrzębie 2:1 (0:0, 1:0, 0:1;1:0) po dogrywce
1:0 Jokila – Zapała – Jaśkiewicz (38:58 w osłabieniu)
1:1 R. Nalewajka – Kulas - Charvat (51:00)
2:1 Neupauer (63:01)
Podhale: B. Kapica; Jaśkiewicz – Sulka, Tomasik – Syrei, Wojdyła – K. Kapica, Mrugała; Jokila – Zapała – Iossafov (2) Hattunen – Bryniczka – Daniel Kapica (4), M. Michalski (2) – Neupauer (2) – Różański (2), Stypuła – Siuty – Svitac. Trener Marek Rączka.
JKH GKS: Fuczik; Michałowski – Peslar, Kubesz – Charvat (2), Gimiński (2) – Bigos (2), Chorążyczewski – Balcerek; Ł. Nalewajka (2) – Paś – Laszkiewicz, Kominek (10) – Kulas (2) – R. Nalewajka, Pelaczyk – Wróbel – Świerski (2), Ludwiczak – Kącki – Matusik. Trener Robert Kalaber.
Stefan Leśniowski
Zdjęcia Krzysztof Garbacz















































