Jak jednak wspomina Janusz Chwierut, prezydent Oświęcimia, początkowo stosowano specjalne czerpaki oraz konewki, niestety wymiernym rezultatem takiego rozwiązania było sukcesywne znikanie wszystkich takich czerpaków, a że cieszyły się one dość dużym wzięciem, była to zazwyczaj kwestia paru dni.
Po interwencji radnego Ireneusza Góralczyka w sprawie ponownego zamontowania pojemników na wodę, władze miasta postanowiły podjąć jeszcze jedną próbę. Zakupiono 12 sztuk konewek. Ponadto w sposób widoczny i trwały je opisano oraz zawieszono na stojakach.
- Podobnie jednak jak poprzednio odwiedzający odczytali inicjatywę Spółki jako dystrybucję darmowych rekwizytów ogrodniczych, gdyż rano zostały już tylko 3 sztuki – komentuje włodarz Oświęcimia. - Skutek finansowy oczywiście nie jest zadowalający, ponieważ w ciągu trzech dni Spółka poniosła straty na kwotę ok. 90 zł brutto. Jest wielce prawdopodobne, że mimo uzupełnienia zasobów konewek popyt na nie byłby równie duży również w kolejnych dniach. W zaistniałych okolicznościach najlepszym rozwiązaniem jest zaadoptowanie na potrzeby czerpaków opakowań plastikowych po wodzie mineralnej, które z różnych źródeł Spółka stara się pozyskiwać i na bieżąco udostępniać przy zdrojach wodnych do użytku osób odwiedzających groby na cmentarzu komunalnym.
Chwierut dodaje jednak, że efekt bywa oczywiście podobny, gdyż wiele z tych opakowań bezpowrotnie znika, część obsługa cmentarza zbiera z terenu cmentarza i umieszcza z powrotem na stojaku, gdyż niewielu ludzi je odnosi. Jak jednak zauważa, z pewnością jednak uzupełnienie takich zasobów jest zdecydowanie mniej kosztowne.
- Ze swojej strony Spółka dołoży wszelkich starań, aby zapewnić mieszkańcom wystarczającą liczbę butelek plastikowych po wodach tak, aby były w każdej chwili dostępne, niemniej jednak udostępnianie czerpaków ogrodniczych, konewek lub innych specjalistycznych pojemników na wodę wydaje się z punktu widzenia ekonomicznego nieuzasadnione – stwierdza Janusz Chwierut.
el/


















