Tegoroczny sezon off-roadowy nie rozpoczął się dla Kaczmarczyka zbyt pomyślnie. Pod koniec marca podczas zawodów cross-country uległ on wypadkowi i złamał kostkę, przez co z zaplanowanych na ten sezon startów, musiał on wykreślić m.in. rozgrywane w Rumunii zawody Hard Enduro - King of the Hill, a także cztery rundy Mistrzostw Polski SuperEnduro. Na szczęście doskonała opieka medyczna pozwoliła Kaczmarczykowi w miarę szybko stanąć na nogi, a tym samym wznowić treningi kondycyjne oraz te na motocyklu przed najtrudniejszą imprezą sezonu - Erzberg Rodeo.
- Nie da się ukryć, że kontuzja z początku sezonu mocno pokrzyżowała moje plany, no ale najważniejsze, że zdołałem stanąć na nogi przed Erzbergiem. Z nogą jest już coraz lepiej. Fakt, wciąż mnie trochę boli jak się mocniej na niej podpieram, ale trzeba pokonać ból i wystartować w wymarzonych zawodach. Jestem na to gotowy! Długo zastanawialiśmy się jak to będzie i czy dam radę tego dokonać. Decyzja zależała w znacznej mierze od lekarzy, ale stanęli oni na wysokości zadania i obiecali, że będę gotowy. No i tak się stało. Decyzję podjęliśmy dosłownie kilka dni temu. Cieszę się, że po roku znów będzie mi dane stawić czoła Żelaznej Górze - powiedział Kaczmarczyk.




















