Werner Oder słabo zapamiętał ojca. Wspomina, że był człowiekiem złym, zimnym, stosującym przemoc. Zostawił jego i matkę, gdy był jeszcze małym chłopcem i odszedł z inną kobietą. Werner Oder mówił na spotkaniu, że zajęło mu dużo czasu i kosztowało go wiele trudu odkrycie prawdy o przeszłości ojca. Gdy dowiedział się, że był nazistą - przeżył szok. Nawrócił się, uwierzył w Boga- dziś jest pastorem Chrześcijańskiej Wspólnoty Tuckton w Bournemouth w Anglii - i... pokochał Żydów. Obecnie aktywnie działa na rzecz pojednania między ofiarami a sprawcami zbrodni na narodzie mojżeszowym.
Spotkanie z synem nazisty przyciągnęło do Liceum im. Romera tłumy, jakich dawno nie widziano na żadnym wydarzeniu o charakterze historycznym w Rabce-Zdroju. Posłuchać i zobaczyć Wernera Odera przyszło ponad 200 osób, w tym burmistrz Ewa Przybyło, radni powiatowi, byli włodarze miasta i przedstawiciele wielu rabczańskich środowisk, stowarzyszeń i instytucji.
- Moim celem jest to, żeby świat nigdy nie zapomniał o tym, co zrobiliśmy Żydom. To jedna z najgorszych historii tego świata - mówił Oder do zebranych. Przypominał, że antysemityzm wciąż istnieje, również w Polsce, i że tylko ludzie, którzy się go wyrzekną "wejdą w okręg błogosławieństwa Boga". - Przyjechałem doi Rabki w inny sposób niż mój ojciec. On przyjechał powiedzieć, że Niemcy są lepsi, a ja, że Bóg stworzył wszystkich ludzi równymi, że Niemcy i Austriacy nie są lepsi od Polaków - podkreślił.
Oder powtórzył w Rabce prośbę do Żydów o przebaczenie za to, co zrobiła im jego rodzina. Na koniec wystąpienia zapalił świeczkę ku pamięci polskich i żydowskich ofiar III Rzeszy.
r/
Zdjęcie Piotr Kuczaj




















