Około 17 wrócił do domu. Ojciec słysząc przekleństwa syna wszedł do kuchni i zaczął mu wypominać, że nic nie robi w domu, tylko pije alkohol i "chodzi po ludziach". Sam również był pod wpływem alkoholu. Syn trzymał wówczas w ręce długi, 32-centymetrowy kuchenny nóż, którym kroił chleb. Gdy podszedł wzburzony do ojca, ten dwukrotnie uderzył go w twarz. Wtedy Jan B. zaatakował rodzica, wbijając mu nóż w brzuch. Ojciec zdołał zrobić kilka kroków, wszedł słaniając się na nogach do sąsiedniego pokoju i osunął się na ziemię. Syn zostawił nóż i poszedł do swojego pokoju, gdzie czekał do przyjazdu policji. Zanim przyjechała karetka ojciec rodziny, któremu nóż przebił aortę, wykrwawił się na śmierć. Taką wersję przebiegu wydarzeń w domu rodziny B. ustaliła nowotarska prokuratura w czasie śledztwa. Podczas przesłuchania Jan B. nie przyznał się do zabójstwa ojca. Zeznał, że nie miał zamiaru go zabić. Z tego, co się wydarzyło wtedy w jego domu w kulminacyjnym momencie, niewiele pamiętał.
Sąd - jak informują służby prasowe SO w Nowym Sączu - wydając wyrok zdecydował o nadzwyczajnym złagodzeniu kary. Janowi B. za zabójstwo groziło co najmniej osiem lat więzienia. Przyczyn złagodzenia kary nie podano.
oprac. r/




















