- Trasa była bardzo fajna, dużo cięższa niż w zeszłym roku. Wymagała kondycji, bo przeszkoda goniła przeszkodę. Wyczerpujący rajd, ale jestem bardzo szczęśliwy. Gdyby tylko nie złośliwość przedmiotów martwych. Pod górkę zgasł mi motocykl. Nie mogłem go odpalić. Z pomocą taty udało się go uruchomić i popędziłem za uciekającymi. Goniłem, goniłem i wyprzedzałem jednego za drugim. Chyba 20 jeźdźców wyprzedziłem. Przed tym przykrym dla mnie zdarzeniu świetnie sobie radziłem na trasie. Miałem wyborny start, a potem ciąłem się z Jarvisem. Nawet nie wiem na jakiej pozycji jestem, ale jestem bardzo zadowolony. Zmęczony, ale zadowolony - komentował na gorąco Oskar Kaczmarczyk.
Nas cieszy, że nie tylko Oskar świetnie radził sobie na tej ekstremalnej trasie. Tuż za nim na 13 pozycji ukończył rywalizację Andrzej Luberda. W pierwszej dwudziestce mieliśmy jeszcze dwóch górali – Mariusza Stefaniaka (16 miejsce) i Piotra Pajerskiego (18). Na 22 miejscu widnieje nazwisko Rafała Lubedry. Robert Fuła ukończył rajd na 67 miejscu, a cztery pozycje wyżej sklasyfikowany został Rafał Sutor. Pozostali nie zmieścili się w pierwszej setce.
Zwycięsko z tej rywalizacji wyszedł Jonny Walker (W. Brytania).
Stefan Leśniowski, zdj.z profilu FB




















