Odwiedzane osoby, postawione w sytuacji nagłej decyzji, ufały kobietom nie prosząc o okazanie żadnego dokumentu poświadczającego zatrudnienie w administracji czy rozliczenia potwierdzającego nadpłatę. Nie kontaktowały się także z nikim, aby potwierdzić czy faktycznie doszło do awarii w bloku. Wpuszczone do mieszkania „oszustki” zajmowały uwagę właściciela wykonując różne zabiegi wymagające skupienia - pod pretekstem sprawdzenia czy nie ma „przecieku” prosiły np. o odkręcenie wody w łazience czy kuchni. Podczas takiej rozmowy do mieszkania niepostrzeżenie wchodził współdziałający z kobietami mężczyzna, który plądrował pomieszczenia poszukując pieniędzy i wartościowych przedmiotów. Co istotne - po wizycie rzekomych pracowników administracji, domownicy nie zawsze orientowali się, ze doszło do kradzieży. Złodzieje pozostawiali po sobie porządek nie wzbudzając żadnych podejrzeń. O utracie pieniędzy czy wartościowych przedmiotów właściciele dowiadywali się dopiero gdy sięgali do „skrytek”. Takie zgłoszenia, złożone po jakimś czasie od kradzieży, znacznie utrudniały wykrycie sprawców, jednak policjanci wydziałów: kryminalnego i dochodzeniowo-śledczego wnikliwie analizowali pojawiające się w zgłoszeniach informacje, aż wreszcie natrafili na ślad przestępców zatrzymując ich wkrótce po dokonaniu kolejnej takiej kradzieży - odnaleziono przy zatrzymanych pieniądze najprawdopodobniej skradzione chwilę wcześniej.
Cała trójka usłyszała już zarzuty dokonania co najmniej 37 przestępstw i została tymczasowo aresztowana. Policjanci prowadzący sprawę przypuszczają jednak, że pokrzywdzonych osób może być znacznie więcej. Sprawa jest prowadzona pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Kraków Śródmieście Zachód, która zdecydowała o publikacji wizerunku podejrzanych.
Policjanci po raz kolejny apelują, aby zachowywać czujność w sytuacji, gdy nieznana nam osoba puka do drzwi mieszkania i o wylegitymowanie tej osoby.
oprac. p/
Zdjęcia: Archiwum Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie



















