Organizatorzy podkreślają, że sanatoria dziecięce upadają. Powodem są głównie coraz niższe kontrakty Narodowego Funduszu Zdrowia. Dzieci w sanatoriach jest coraz mniej. W efekcie sanatoria mają problem z utrzymaniem i płynnością finansową.
Problemem uzdrowisk interesował się w Ministerstwie Zdrowia poseł Edward Siarka. Na pytania o trudną sytuację uzdrowisk dziecięcych odpowiedział mu Cezary Rzemek, podsekretarz stanu w MZ. Rzemek wylicza, że w Polsce są 44 uzdrowiska wśród których 14 udziela świadczeń zdrowotnych dla dzieci we wszystkich kierunkach. Według ministerstwa, na spadek liczby dzieci w sanatoriach ma wpływ kilka czynników: od wielu lat rodzi się ich mniej (ujemny przyrost naturalny) i są coraz zdrowsze. - Co prawda rośnie liczba dzieci i młodzieży, u których występują czynniki ryzyka dla chorób serca i cukrzycy, jednakże należy zwrócić uwagę, że lecznictwo uzdrowiskowe powinno być przede wszystkim kontynuacją leczenia szpitalnego i ambulatoryjnego, a w ograniczonym stopniu wykorzystywane do działań profilaktycznych - podkreśla podsekretarz stanu. Cezary Rzemek wymienia też brak wiedzy u lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, którzy rzadko wypisują skierowania do sanatoriów, a ale wskazuje również na nadużycia. - (...) Na podstawie korespondencji otrzymywanej od rodziców, informacji napływających z NFZ, w tym dotyczących bardzo duże ilości rezygnacji z turnusów leczniczych w okresach jesienno-zimowych oraz ze wzrostem zainteresowania pobytami w uzdrowiskach nadmorskich w okresie letnim, należy stwierdzić, że lecznictwo uzdrowiskowe często traktowane jest przez rodziców, jako pobyt wypoczynkowy - dodaje.
r/





















