Niemrawo rozpoczęły góralki. Pozwoliły się zepchnąć do głębokiej defensywy i efektem tego była utrata gola. Od tego momentu zagrały wysokim pressingiem i Timek doprowadziła do wyrównania. Wymiana ciosów trwała do stanu 4:4, potem góralki odjechały na trzy gole. Jeśli ktoś myślał, że było posprzątane, to był w błędzie. Kobiety nieobliczalne są i nowotarżanki, na własne życzenie, zdramatyzowały końcówkę. Pozwoliły się dwa razy trafić.
- Zbąszyń przegrywając trzema bramkami nie miał nic do stracenia – twierdzi Jacek Michalski. – Poszedł do przodu i popełniliśmy dwa błędy. Dziewczyny zamiast przeprowadzić piłeczkę do strefy ataku, chciały ją rozegrać z tyłu, a wtedy zawsze jest prawdopodobieństwo, że odbije się od kogoś, nastąpi jej strata i utrata bramki. Takie sytuacje się zdarzają. Szkoda, że zafundowaliśmy sobie nerwową końcówkę.
MMKS Podhale Nowy Targ – MOS Zbąszyń 7:6 (2:2, 1:1, 4:3)
Stan rywalizacji play off: 2:0
Stefan Leśniowski





















