Warunki na Wielkiej Krokwi były dość loteryjne. Nie było przelicznika na wiatr. Nie poradzili sobie z tymi warunkami kadrowicze - Klemens Murańka (15 miejsce), Jan Ziobro (16 miejsce) i Aleksander Zniszczoł (20 miejsce).
Murańska w drugiej serii poszybował na 144 metr. Byłby to rekord skoczni, gdyby go nie podparł. – Taki był plan, by po pierwszej serii, w której nie miałem sprzyjających warunków, odlecieć jak najdalej. Do tego momentu się trzęsę, bo daleko wylądowałem – powiedział Klemens Murańka.
Chwile później Krzysztof Biegun został współrekordzistą skoczni. Wyrównał rekord Simona Ammanna 140,5 m – Takie skoki dają dużo radości. Skorygowałem błędy z pierwszego skoku i pofrunąłem – powiedział.
A sędziowie obniżyli najazd zawodników o dwie platformy i już nie widzieliśmy dalekich skoków, mimo iż skakali zawodnicy z pierwszej dziesiątki po pierwszej serii. Jakub Kot wylądował na 129 metrze i … zawodnicy skakali z dziewiątej platformie. Piotr Żyła byłby nowym rekordzistą (141, 5), ale nie ustał skoku, podparł go. Ale wskoczył na najniższy stopień podium MP. Srebro dla rewelacyjnego juniora Stękały, który wylądował na 124 m.
- Warunki były zmieniające, ale korzystne do dalekich lotów. Wiatr był pod narty. Od Oslo czuję się dobrze. Tutaj oba skoki były dobre – powiedział mistrz Polski i rekordzistka skoczni.
Stefan Leśniowski



















