- Dowody w formie dokumentacji fotograficznej, zeznań świadków, raportu z monitoringu powinny obejmować okres ostatnich dwóch lat, gdyż decyzja o ustaleniu strefy została podjęta przez RDOŚ w styczniu 2013 roku - przekonuje Grzegorz Niezgoda i dodaje: - Na podstawie wielu obserwacji i doświadczeń leśników oraz ornitologów stwierdzono, że niektóre strefy ochrony mogą być po pewnym czasie opuszczone przez ptaki i wówczas strefy te mogłyby zostać zlikwidowane. W kontekście wąwozu Homole ważnym jest, że strefy zostały wyznaczone nie wokół gniazd ale wokół dwóch i to potencjalnych miejsc lęgowych puchacza. Wyszukiwanie miejsc gniazdowania uważa się za bardzo trudne, gdyż są to przeważnie trudno dostępne półki skalne.
- Strefa ochrony puchacza została ustalona w 2013 roku bez jakiejkolwiek możliwość odniesienia się do niej ze strony miasta. Ponadto dokumentacja dowodowa od samego początku wywoływała wiele kontrowersji, gdyż były to wątpliwej jakości zdjęcia pasma leśnego w obrębie Homoli, gdzie usilnie wskazywano wypoczywającego na szczycie drzewa puchacza. Zeznania świadków też wówczas były zebrane w ostatnich kilku tygodniach przed ustaleniem strefy. To wszystko w kontekście naszych planów związanych z stokami Durbaszki spowodowało nasze ówczesne protesty i sprzeciwy. Należy domniemywać że temat występowania puchacza w Jaworkach jest na bieżąco monitorowany przez powołane do tego służby i chcielibyśmy po dwóch latach zapoznać się z wynikami tych prac jeżeli były prowadzone - dodaje burmistrz.
oprac. r/ źródło: UMiG Szczawnica




















