Podhale trzy razy obejmowało prowadzenie 1:0, 2:1 i 3:2. Pierwszego gola zdobył Hałgas z… połowy boiska. Piłka za kołnierz wpadła bramkarzowi. Trener od bramkarz przed meczem zwrócił mu uwagę, że ”Hałgi” tak zdobywa gole, ale widoczni zlekceważył te uwagi. No i stało. To chyba specjalność „zakładu”, bo wypisz, wymaluj podobne gole zdobywał z Wisłą i Sandecją. Drugi gol był autorstwa Komorka, a trzeci Krzystyniaka, strzałem głową pod poprzeczkę. Pierwsza jedenastka wygrała swój mecz 1:0, druga przegrała 2:4. Obrona popełniała błędy. Z kolei na 3:3 goście wyrównali po kuriozalnym trafieniu. Futbolówka, z dość daleka, pod brzuchem wpadła G. Antolakowi do siatki. Zwycięskiego gola Limanovia zdobyła w ostatniej sekundzie, też był to gol z kategorii dziwnych.
Przeciwnik z Władysławowa nie był już tak wymagający. Przewaga miejscowych nie podlegała dyskusji. Pewne zwycięstwo.
NKP Podhale Nowy Targ – Limanovia 3:4 (1:0)
NKP Podhale Nowy Targ – MKS Władysławowo 4:0 (3:0)
Stefan Leśniowski





















