- Takiej tercji to ja już dawno tutaj nie widziałem – powiedział kibic siedzący obok mnie po drugiej tercji. Tego samego zdania byli pozostali kibice, bo brawami pożegnali „szarotki” udające się na drugą przerwę. Taki gest rzadko się zdarza w byłej stolicy polskiego hokeja. Było za co dziękować, bo była to kapitalna odsłona w ich wykonaniu. Gospodarze zdobyli dwa gole, ale to co momentami działo się pod bramką Radziszewskiego śmiało można nazwać dantejskimi scenami. Kilka razy krążek tańczył w polu bramkowym, ale jakoś nikt nie był w stanie go wepchnąć za linię bramkową. Był też słupek po strzale Sulki. Podhale świetnie się prezentowało.
Trzecia tercja to pojedynek napastników Cracovii z fenomenalnie broniącym Raszką. Teraz dantejskie sceny rozgrywały się pod jego świątynią.
MMKS Podhale Nowy Targ – Cracovia 4:1 (1:1, 2:0, 1:0)
Stefan Leśniowski, zdj. Michał Adamowski







































