Aktualności
Środa, 27 sierpnia 2014 18:51

"Wolnościowe Podhale" odpowiada burmistrzowi: "Chcemy by to obywatele Nowego Targu zadecydowali o istnieniu Straży Miejskiej"

NOWY TARG. "Cieszy nas, że Pan Burmistrz tak bardzo przejął się inicjatywą zbierania podpisów w sprawie referendum dotyczącego Straży Miejskiej, cieszy nas również że tak bardzo dba o mieszkańców miasta i ich dane osobowe. Martwi nas jednak retoryka i informacje na których się opiera" - piszą przedstawiciele Wolnościowego Podhala.
W odpowiedzi na wyrażone przez burmistrza Marka Fryźlewicza obawy, czy aby zbierane dane osobowe są należycie chronione i nie będą w niewłaściwy sposób wykorzystane, inicjatorzy przeprowadzenia referendum odnośnie likwidacji Straży Miejskiej w Nowym Targu przesłali do naszej redakcji list:

"Czy Pan Burmistrz boi się demokracji?

Cieszy nas, że Pan Burmistrz tak bardzo przejął się inicjatywą zbierania podpisów w sprawie referendum dotyczącego Straży Miejskiej, cieszy nas również że tak bardzo dba o mieszkańców miasta i ich dane osobowe. Martwi nas jednak retoryka i informacje na których się opiera.

Trudno się nie zgodzić z tym, że dane osobowe można sprzedać. Ile można otrzymać za "jednostkę" danych jest jednak dla nas niewiadomą, rozumiemy jednak, że Pan Burmistrz wie o czym mówi, w urzędach danych jest co niemiara i aż strach pomyśleć kto na nich zarabia. Wszak samo to, że ktoś jest urzędnikiem państwowym nie wyklucza, że może on chcieć zarobić na danych do których ma ciągły dostęp i których ilości znacznie przekraczają te jakie można "zdobyć" zbierając podpisy "na mieście". Również radni zbierają podpisy poparcia, gdy chcą startować w wyborach do Rady. Można powiedzieć, że nie są oni anonimowi i wiadomo komu powierza się dane. Jednak my również nie jesteśmy anonimowi i nie ukrywamy tego kim jesteśmy. Nasze (członków stowarzyszenia) imiona i nazwiska widnieją na każdej liście na której zbierane są podpisy i pod każdą pisemną wypowiedzią podobnej do tej.

Ciekawymi mogą też wydać się głosy mówiące o tym co stało się z podpisami, które nie tak dawno były zbierane przy okazji płatnych stref parkowania. Mówi się, że zostało zalecone urzędnikom uporządkowanie podpisów tak aby było wiadome kto był strefie przeciwny. Zgrabnie sformułowane tezy poparte "faktami" opartymi na przypuszczeniach, domysłach i zasłyszanych informacjach – tak wygląda "taktyka" Burmistrza. Przyznajemy: Pan Burmistrz politykiem jest dobrym, ale w jakim zakresie jest to atut niech każdy rozsądzi we własnym zakresie.

Przejdźmy jednak do rzeczy i potraktujmy sprawę poważnie nie grając już na emocjach obywateli. Nie spodziewaliśmy się i nie spodziewamy żadnej pomocy ze strony żadnych instytucji państwowych w tym miejskich w sprawach, które są niewygodne dla pracowników tych instytucji, nie spodziewaliśmy się również że ktokolwiek poza nami (członkami SWP) i wszelkimi innymi osobami zbierającymi podpisy, jest odpowiedzialny za pozyskane dane osobowe i dziwnym wydaje się przypuszczenie Burmistrza że ktokolwiek mógł tak uważać. Ludzie wbrew temu jak uważa Burmistrz, a tak można przynajmniej wnioskować z jego wypowiedzi (jeśli się mylimy to od razu przepraszamy), nie są głupi i zdają sobie sprawę z zagrożeń jakie ich otaczają. Część z nich (tychże zagrożeń) jest odpowiednio nieprawdopodobna i intuicyjnie nie zajmują sobie nimi głowy. Straszenie wykorzystaniem przez nas i osoby chcące poprzeć inicjatywę referendalną, zebranych danych w szkodliwy dla podpisanych sposób, można porównać do straszenia, bądź co bądź licznymi potrąceniami pieszych sugerując, że lepiej w ogóle nie wychodzić z domu. Postawa jaką przyjął Burmistrz wybrany w demokratycznych wyborach jest niedopuszczalna: sprzeciwia się on i krytykuje inicjatywę jednej z najbardziej demokratycznych form decydowania ludzi o tym, na co przeznaczane są ich pieniądze zebrane wcześniej w formie podatków. Dziwnym jest, że Burmistrz nie wspomina, że ludzie boją się podpisywać pod wnioskiem o referendum nie z obawy o swoje dane osobowe, ale ze strachu przed zemstą urzędników. Niejednokrotnie spotkaliśmy się z odmową bądź wahaniem przed złożeniem podpisu słysząc mniej więcej: "po co mam się wystawiać?", "pracuję w urzędzie i nie chce żeby wiedzieli", "znajomy jest strażnikiem i nie chcę żeby się dowiedział", "po co mam mieć problemy". Strach przed poparciem referendum, które nie wyraża poparcia ani dla Straży Miejskiej ani dla jej likwidacji, strach przed wychyleniem się...

Co kuriozalnego Burmistrz widzi w zbieraniu podpisów podczas "wydarzeń, które zabezpieczała w dużej mierze Straż Miejska"? Straż Miejska ma służyć mieszkańcom miasta. Jeśli mieszkańcy uważają, że jest zbędna, nie spełnia swoich zadań lub przeszkadza w codziennym życiu (i wcale nie chodzi tu o nieraz słusznie wypisane mandaty, czy kontrole do jakich są zobligowani), to co złego jest w tym, że próbują za pomocą środków, które przewiduje prawo podjąć decyzję. Strażnicy jak i Burmistrz, niejako reprezentanci państwa opartego na demokracji, którym oficjalnie jest Polska, powinni raczej ułatwiać, a przynajmniej nie przeszkadzać w próbach legalnego wyrażania opinii i podejmowania decyzji przez mieszkańców.

Osobiście bardzo dotknęły nas słowa wiążące nas z Ruchem Palikota i zmianą szyldów. Stowarzyszenie Wolnościowe Podhale jako organizacja nie popiera żadnej partii politycznej, a obecni członkowie nie działali nigdy i nie działają obecnie w strukturach Ruchu Palikota, ani też na rzecz jego i wywodzącym się z niego organizacjom. Członkowie SWP jawnie opowiadają się za państwem minimalnym, co stoi w dość znacznej opozycji do poglądów Janusza Palikota, które zawierają w sobie aprobatę państwa silnie opiekuńczego.

Przechodząc do meritum. Przykłady z innych miast, takich jak Chrzanów, Żory, Stalowa Wola pokazują, że „da się żyć” bez instytucji jaką jest Straż Miejska. Najcenniejsze są doświadczenia z Chrzanowa, miasta o podobnej liczbie mieszkańców jak Nowy Targ. Wprowadzono tam płatne, policyjne patrole piesze, z których raporty trafiają prosto na biurko Burmistrza. Efekty takich rozwiązań są oczywiste i zauważalna jest poprawa bezpieczeństwa, gdyż policjanci ze swoimi znacznie większymi uprawnieniami mogą podejmować w każdej sytuacji skuteczną interwencję. Kontrola posesji, palenisk czy odbioru śmieci? Tymi sprawami mogą się zająć urzędnicy odpowiednich wydziałów Urzędu Miasta, w trudnych przypadkach ze wsparciem asysty policyjnej. (źródło: http://www.portalsamorzadowy.pl/polityka-i-spoleczenstwo/zlikwidowalismy-straz-miejska-i-nie-tesknimy,37896.html oraz http://www.polskieradio.pl/42/273/Artykul/1080167,Te-gminy-zlikwidowaly-straz-miejska-bo-byla-droga-i-nieskuteczna- ) Nie są nam do tego potrzebni „urzędnicy w mundurach”. By pokazać jak nieskuteczna jest Straż Miejska w sprawie kontroli palenisk wystarczy przytoczyć dane za rok 2012, gdy z podjętych 48 interwencji w tej sprawie tylko 6 zakończyło się mandatami. Czy to oznacza, że w Nowym Targu prawie nikt nie pali niedozwolonymi substancjami?

Inicjatywa rzeczywiście nieprzypadkowo pojawiła się przed wyborami – zależy nam na jak najmniejszych kosztach przeprowadzenia referendum.

Oczywiście ze strony Urzędu Miasta i Pana Burmistrza pojawią się argumenty przeciwko likwidacji, dlatego właśnie chcemy by to obywatele Nowego Targu zadecydowali o istnieniu Straży Miejskiej. Chyba, że Pan Burmistrz boi się demokracji, która już czterokrotnie wyniosła go na piastowane przez niego stanowisko?

Podpisali inicjatorzy referendum i członkowie Stowarzyszenia Wolnościowe Podhale: Szymon Fatla, Mariusz Wcisło, Jakub Guzik, Gabriel Jędrol, Marek Jasiura, Hubert Racławski, Sebastian Matląg, Paweł Leśniowski i Jan Dziubas."

opr. s/
Reklama
komentarze
Reklama
Reklama
Najczęściej czytane
Reklama
Pod naszym patronatem
Partnerzy malopolskaonline.pl