Aktualności
Czwartek, 14 sierpnia 2014 17:40

Zmiany na trasie do Morskiego Oka: dyrektor Parku zapowiada "zmianę jakościową" i testy "melexów"

ZAKOPANE. Pomysł rozwiązania problemu transportu konnego do Morskiego Oka został przedstawiony i omówiony podczas dzisiejszej narady w dyrekcji Tatrzańskiego Parku Narodowego. W spotkaniu uczestniczyli lekarze weterynarii, organizacje prozwierzęce oraz przedstawiciele TPN. W przyszłym tygodniu rozpoczną się testy pojazdów typu Melex.
W komunikacie po spotkaniu czytamy: "W ostatnim czasie TPN podjął wiele działań, aby polepszyć warunki pracy koni ciągnących wozy na trasie do MO i poprawić jakość usługi oferowanej turystom. Z ważniejszych: zredukowano liczbę osób na wozie, wprowadzono obowiązkowe badania dla koni i szkolenia dla wozaków, zakupiono beczkowozy na Palenicę, kilkukrotnie zmieniano regulamin przewozów, wprowadzając m.in. obowiązkowe postoje, pojenia, zakaz kłusu pod górę itd. Park prowadzi rejestry zwierząt kupowanych i sprzedawanych, a lekarze weterynarii podkreślają, że stan koni jest coraz lepszy. Dzięki wsparciu finansowemu Lasów Państwowych wkrótce ma się rozpocząć modernizacja placu postojowego na Palenicy Białczańskiej. Od maja odbywały się spotkania, na których dyskutowano kolejne zmiany. Pod uwagę były brane różne rozwiązania: elektryczne silniki wspomagające wóz, zmniejszenie limitu osób na wozach, także ewentualne zwiększenie liczby wozów w sezonie w celu rozładowania ruchu".

- Ostatni wypadek uświadomił nam, że przykre zdarzenia z udziałem koni niestety będą się powtarzać. Wynika to choćby z rachunku prawdopodobieństwa, nie zaprzeczamy też, że praca koni na tej trasie nie jest łatwa i wiąże się z wysiłkiem. Ostatni tego typu wypadek miał miejsce w 2009 r. Można więc przyjąć, że za kolejnych pięć lat (może wcześniej, może później) podobna sytuacja się wydarzy bez względu na wprowadzone rozwiązania - mówi Szymon Ziobrowski. Dyrektor TPN dodaje: - Na drodze do Morskiego Oka musi zaistnieć zmiana jakościowa. Podjęliśmy więc decyzję, że od 19 sierpnia (wtorek) wozacy zaczną testy pojazdów typu Melex. Na razie będzie to jeden pojazd 6-osobowy, docelowo będziemy testować wózki 8-osobowe. Nie chcę się teraz wypowiadać, co to konkretnie oznacza, bo na to pytanie można będzie odpowiedzieć po pierwszych kursach z turystami. Przypomnę, że kilka lat temu Melex „nie dał rady”, dziś wiemy, bo wstępne próby zrobiliśmy 3 tygodnie temu, że wyjazd i zjazd jest możliwy.

Dyrektor TPN zwraca uwagę, że jest to najlepsze z możliwych rozwiązań, głównie dlatego że ludzie pracujący na drodze do Morskiego Oka – a jest to liczna grupa – nie stracą źródła utrzymania. Zmiana formy transportu może jednak wygenerować kolejny problem: los większości z 300 koni pracujących na tej trasie wydaje się przesądzony. Jeśli do tego dojdzie, TPN liczy na pomoc organizacji prozwierzęcych, mediów i innych osób zaangażowanych w sprawę w zapewnieniu koniom przyszłości.

Dodatkowo dyrektor Parku wydał oświadczenie:
Żyjemy i pracujemy w szczególnym miejscu. Nigdzie indziej nie ma takich gór i takich ludzi. Bardzo szanuję ludzi Podhala i doceniam ich pracę. Los zwierząt również nie jest mi obojętny.

W ostatnim czasie wiele wspólnie zrobiliśmy, aby polepszyć warunki pracy koni ciągnących wozy na trasie do Morskiego Oka i poprawić jakość usługi oferowanej turystom. Z ważniejszych: zredukowaliśmy dopuszczalną liczbę osób na wozie, wprowadziliśmy obowiązkowe badania dla koni i szkolenia dla wozaków, kupiliśmy beczkowozy na Palenicę, kilkukrotnie zmienialiśmy regulamin przewozów, wprowadzając m.in. obowiązkowe postoje, pojenia, zakaz kłusu pod górę itd. Prowadzimy rejestry zwierząt kupowanych i sprzedawanych, a lekarze weterynarii podkreślają, że stan koni jest coraz lepszy. Warto dodać, że dzięki wsparciu finansowemu Lasów Państwowych w tym roku rozpoczniemy modernizację placu postojowego na Palenicy Białczańskiej. Od maja intensywnie myśleliśmy o wprowadzeniu kolejnych zmian, aby odciążyć konie. Pod uwagę brane były różne rozwiązania: elektryczne silniki wspomagające wóz, kolejne zmniejszenie limitu osób na wozach, także ewentualne zwiększenie liczby wozów w sezonie w celu rozładowania ruchu turystycznego w szczycie sezonu.

Ostatni wypadek jednak uświadomił nam, że przykre zdarzenia z udziałem koni niestety będą się powtarzać. Wynika to choćby z rachunku prawdopodobieństwa, nie zaprzeczamy też, że praca koni na tej trasie nie jest łatwa i wiąże się z wysiłkiem. Ostatni tego typu wypadek miał miejsce w 2009 r. Można więc przyjąć, że za kolejnych pięć lat (może wcześniej, może później) podobna sytuacja się zdarzy bez względu na wprowadzone rozwiązania.

Żyjemy w czasach szybkich zmian. Dotykają one różnych obszarów naszego życia. Ale chcemy się na nie otworzyć, dlatego na drodze do Morskiego Oka musi zaistnieć zmiana jakościowa.

Podjęliśmy decyzję, że od 19 sierpnia (wtorek) wozacy rozpoczną testy pojazdów typu Melex. Na razie będzie to jeden pojazd 6-osobowy, docelowo będziemy testować wózki 8-osobowe. Nie chcę się teraz wypowiadać, co to konkretnie oznacza, bo na to pytanie można będzie odpowiedzieć po pierwszych kursach z turystami. Przypomnę, że kilka lat temu Melex „nie dał rady”, dziś wiemy (bo wstępne próby zrobiliśmy 3 tygodnie temu), że wyjazd i zjazd będzie możliwy.

W tej chwili wydaje się, że jest to najlepsze z możliwych rozwiązań, głównie dlatego że ludzie pracujący na drodze do Morskiego Oka – a jest to liczna grupa – nie stracą źródła utrzymania (to wpłynęło na zaakceptowanie przez nich tego pomysłu). Pamiętajmy jednak, że zmiana formy transportu wygeneruje kolejny problem: los większości z 300 koni pracujących na tej trasie wydaje się przesądzony. Jeśli do tego dojdzie, liczymy na pomoc organizacji prozwierzęcych, mediów i innych osób zaangażowanych w sprawę w zapewnieniu koniom przyszłości.


opr.s/ zdj. Piotr Korczak
Reklama
komentarze
Reklama
Pod naszym patronatem
Partnerzy malopolskaonline.pl