Aktualności
Piątek, 1 sierpnia 2014 00:43

Zakopiańska Rada Miasta sprzeciwia się sprzedaży majątku PKL cudzoziemcom

ZAKOPANE. W trakcie czwartkowej sesji radni przyjęli stanowisko, w którym negatywnie opiniują zamiar wydania zezwolenia na nabycie nieruchomości PKL s.a. przez cudzoziemca. Siedmiu radnych na znak protestu wyszło z sali obrad na czas głosowania. Stanowisko przyjęto dziesięcioma głosami.
Sprawa dotyczy planowanego połączenia spółek Polskie Koleje Linowe i Polskie Koleje Górskie. Burmistrz Zakopanego wydał opinię pozytywną. To zdenerwowało większość Rady, która przygotowała własne oświadczenie. Sprzeciwia się w nim zamiarowi wydania zezwolenia na zakup nieruchomości spółki PKL przez kapitał zagraniczny.

Głosowanie poprzedziła długa dyskusja miedzy radnymi, a burmistrzem.

Klamka zapadła

- Koledzy radni nie znacie sytuacji prawnej jaka w tej chwili jest. Cała transakcja została zawarta rok temu. Stało się! - mówił Janusz Majcher. - Nie było nikogo w Zakopanem kto byłby za prywatyzacją kolejki, ale decyzja zapadła i transakcja została podpisana. Radni byli informowani wielokrotnie o tym, że kolejnym etapem będzie łączenie spółek PKG i PKL. Bo w jaki inny sposób mają wejść samorządy w majątek PKL? Tylko poprzez połączenie. To jest pierwszy etap, potem będzie łączenie Jaworzyny Krynickiej i to będzie dokładnie taki sam proces - tłumaczył burmistrz.

- Nie jest prawdą, że samorządy nie mają wpływu na to, co się w spółkach dzieje, bo mają swoich przedstawicieli w zarządach po jednej osobie, i po dwóch przedstawicieli w każdej Radzie Nadzorczej. Mają bezpośredni wpływ i głosy decydujące w najważniejszych decyzjach spółek. Każdy z wójtów i burmistrz jeśli powie "nie", to uchwała nie przechodzi. I taki jest zapis, który znacie: żaden majątek nie może być zbyty bez zgody indywidualnej wójta, czy burmistrza. Nie może być podniesiony kapitał, obniżony kapitał, nie może być zmiany siedziby spółki, nie można przenieść żadnych inwestycji. Wywalczyliśmy to bez złotówki nakładu, bo te kilkaset tysięcy które w to włożyliśmy - to jest nic w stosunku do wartości spółki, która została sprzedana za taką, a nie inną kwotę - przekonywał samorządowiec.

"Przecież byście mnie roznieśli"

Jak mówił burmistrz: "przez długie negocjacje wywalczono uprawnienia osobiste". - To wielki atut, bo samorządy poprzez swoje działania mają wpływ na to, co się w spółkach dzieje. Do tego dodajmy przygotowany dzisiaj pakiet obywatelski, czyli to, że będziemy uruchamiać sprzedaż akcji dla obywateli naszego regionu. Co jeszcze możemy zrobić nie mając pieniędzy? Czy wyobrażacie sobie co by się tu dzisiaj działo pod adresem burmistrza, który by dopuścił do zakupu przez obcą firmę bez udziału samorządu - tej spółki? Przecież byście mnie tu roznieśli! A mimo braku pieniędzy w samorządach, udało się nam naszą pozycje w tej spółce bardzo wzmocnić. I nie mam co do tego wątpliwości - kontynuował Majcher.

Ostrzegał radnych, że przygotowane przez nich stanowisko odbije się niekorzystnie na akcjonariacie społecznym. - To uderzy w akcjonariat, bo podważacie wiarygodność spółki, którą tworzymy od początku. Można straszyć ludzi rosyjskim kapitałem, czy nawet nie daj Boże - wojną polsko-rosyjską. Ale to nie o to chodzi. Co chcecie zrobić? Stłamsić tę spółkę? Wycofać ją? Jakie macie plany? - pytał radnych.

"Psy szczekają, karawana jedzie dalej"

- Bardzo proszę, niech pan uwiarygodni tę swoją wypowiedź i powie nam jak w umowie wygląda akcjonariat obywatelski. Pytamy o to od roku i nie ma odpowiedzi. Jak wygląda kondycja finansowa PKG? Prosimy o te dane od dawna. Nie było tych informacji ani na sesji absolutoryjnej, ani nie ma ich dzisiaj, chociaż o to prosiliśmy. Nie doczekaliśmy, a pan mówi, że my "wszystko wiemy". Co my wiemy? Mam wrażenie, że przyjął pan, panie burmistrzu pozycję "don't worry be happy". Psy szczekają, a karawana jedzie dalej - zwrócił się do Janusza Majchra radny Jan Gąsienica Walczak.

Burmistrz zaproponował, by obecny na sali wiceprezes spółki PKG Łukasz Chmielowski przedstawił radnym dane o które się upominają. - Prosiliśmy o te informacje wcześniej, wiele razy. Teraz Rada chce podjąć swoją decyzję - uzasadnił odmowę udzielenia głosu Chmielowskiemu przewodniczący Rady Miasta.

Burmistrz zaprotestował i doszło do słownych utarczek pomiędzy nim, a radnymi - Proszę mi nie przerywać panie burmistrzu. Zachowuje się pan - delikatnie mówiąc - niegrzecznie. Jeżeli ma pan złe emocje, to zrobimy przerwę żeby pan ochłonął. Mieliście już pół godziny przerwy, bo chcieliście omówić ze swoimi radnymi pewne sprawy. Jak wam mało, to ogłoszę kolejną przerwę. Omawiamy ważną sprawę dla nas, ale także dla Polski. To są zbyt ważne tematy, by sobie z tego dworować! Pan burmistrz już w tej sprawie się wypowiedział i pańską opinię już mamy. My chcemy powiadomić opinie publiczną o naszej decyzji, bo jest ona odmienna od działań prowadzonych przez burmistrza Zakopanego - mówił Jerzy Zacharko.

"Burmistrzu nie kpij z radnych"

Zacharko przypomniał, że Rada Miasta w 2011 r. podjęła stanowisko, w którym zapisano, iż wolą Rady jest, by "w każdym wariancie pakiet kontrolny prywatyzowanej spółki akcyjnej pozostał w rękach podmiotu publicznego". - Czy tak się stało? Co pan burmistrz wtedy mówił? Że Słowacy z chcą wykupić spółkę PKL. Mówił pan "powołajmy własną spółkę, akcjonariat obywatelski, będą obligacje dla ludzi" itd. Podjęliśmy uchwałę w sprawie powołania Polskich Kolei Górskich i zapisaliśmy, że to będzie spółka celowa. Spółka specjalnego przeznaczenia której celem jest wzięcie udziału w prywatyzacji PKL i przejęcia kontroli w PKL. Jeżeli mamy 0, 23 procent to proszę z nas nie kpić i nie mówić, że my mamy znaczący głos, i że samorządy kupiły spółkę PKL. Pan doprowadził do sytuacji niezgodnej z wolą Rady Miasta - oskarżał Majchra Jerzy Zacharko.

"Dorabianie papierów"

- Dowiedzieliśmy się, że burmistrz bez zgody Rady w tajnej umowie doprowadził do zmiany struktury właścicielskiej i że fundusz z Luksemburga ma 99,7 procent akcji. Czy nas się ktoś pytał czy chcemy pozbyć się pakietu kontrolnego? Kto dał zgodę na to, by utracić pakiet kontrolny? Gdy się o tym dowiedzieliśmy podjęliśmy kolejne stanowisko, w którym wezwaliśmy burmistrza do niezwłocznego wycofania się z wszelkich uzgodnień powołujących utratę kontroli nad PKG. Wtedy powiedziano nam, że jak będziemy żądać czegoś takiego od burmistrza to narazimy się na wielomilionowe straty. A teraz burmistrz niezgodnie z art. 18 ust 2 ustawy o samorządzie, bez zgody Rady udziela swojej zgody na transakcję w wysokości 21,5 mln zł . Ktoś nas pytał? Zrobiono to za naszymi plecami - mówił Zacharko.

Odnosząc się do wypowiedzi burmistrza, że transakcję zawarto już rok temu, więc sprawa jest zamknięta, przewodniczący RM nie krył oburzenia. - Jak to sprzedano rok temu? Złamano prawo! Złamano ustawę z 1920 r. mówiącą, że bez zgody Ministra Spraw Wewnętrznych nie wolno sprzedać cudzoziemcowi ziemi. To co - po roku czasu teraz dorabia się papiery? Teraz trzeba opinię załatwiać pozytywne? Zbyt wiele przy tej spółce jest niejasności i matactwa. W tej sprawie negatywne stanowisko wyraziło starostwo tatrzańskie, nowotarskie, gmina Zawoja, Miasto i Gmina Szczawnica oraz Tatrzański Park Narodowy. Nasze stanowisko wyraźnie mówi, że nie zgadzamy się, by cudzoziemcom sprzedawać ziemie, która została wywłaszczona dekretem PKWN, póki sprawy nie załatwi się z właścicielami i spadkobiercami - oświadczył Zacharko.

Jestem czysty

- Nie jest tak, ze wszyscy są przeciw. Gminy tatrzańskie i gmina, na której terenie znajdują się nieruchomości PKL poparły wniosek o połączeniu spółki PKL i PKG. Tamte samorządy i inne powiaty rozumieją sytuację - zauważył burmistrz.

Zwracając się do Zacharki, Janusz Majcher powiedział: - Powiadomił pan CBA, CBŚ, ABW, NIK prokuraturę i wszystkie organy kontrolujące. Przez te wszystkie jednostki byłem kontrolowany i poświęciłem wiele godzin, by tłumaczyć. I jestem wolny. Gdyby tam cokolwiek było złego, to bym dziś siedział w więzieniu. Jestem czysty i mam czyste sumienie, że zrobiłem to dla mieszkańców tej ziemi, dla zakopiańczyków, Podhalan i dla Polaków, bo te majątki które są w Tatrach zawsze zostaną w polskich rękach. A że kasę wzięliśmy z banku, który ma swoją narodowość? Wy jak bierzecie kredyty to nie patrzycie od kogo one są, tylko patrzycie na odsetki i taka jest prawda - skwitował burmistrz.

Sami się przyznajecie... sami oddajecie pieniądze obcemu

Głos zabrał także Leszek Dorula - Mam tu opinie pana Majchra, w której wyraża on zgodę na, cytuję "zezwolenie na nabycie nieruchomości przez cudzoziemca". Sami się przyznajecie, że chodzi o sprzedaż ziemi cudzoziemcom. Po tym jednym zdaniu widać o co w tym wszystkim chodzi. W rozmowie z prezesem PKG użyłem argumentu takiego: Panie Łukaszu proszę mi zapisać swoje mieszkanie w 99,74 proc., sobie zostawić 0,25 proc. i niech pan sobie zapisze, że ma pan na to mieszanie wpływ - podsumował Dorula.

- Te gminy, które wyraziły negatywną opinię były wcześniej w konsorcjum ze Słowakami. W tym momencie pan przewodniczący staje po stronie Słowaków. Rozumiem, że występuje pan w imieniu spółki TMR. Rewelacja. Tamtym gminom się nie dziwię, bo miały w tym żywotny interes, ale nam raczej nie zależy na tym, bo myśmy nie chcieli by PKL kupiła słowacka spółka - argumentował Zbigniew Szczerba. - Z tego co wiem banki też nie są polskie, więc większość ludzi świadomie i dobrowolnie oddaje swoje pieniądze obcemu kapitałowi - dodał radny.

Historia osądzi burmistrza

- Co stało na przeszkodzie, by nas poinformować o tym, że wpłynął wniosek o wydanie opinii. Panie burmistrzu trzeba było to upublicznić. Powiedzieć Radzie i grać czystymi kartami z nami. Jak wyszła sprawa na jaw i pan już wydał swoją opinie, to teraz jest larum że Rada się chce się wypowiedzieć. Nagle nawet pan Chmielowski tu jest, choć go trudno było wcześniej znaleźć. Za to co pan robi, będzie jeszcze odpowiadać przed historią tego miasta. Ja panu ręczę za to! - ostrzegał Władysław Łukaszczyk.

Tajemnica i majstersztyk

Na słowa Jana Gąsienicy Walczaka o zbyt wielu tajemnicach wokół samorządowej spółki, burmistrz Majcher odparł: - Jestem zaskoczony pana słowami. Zarówno pan jak i pan Zacharko byliście na specjalnym posiedzeniu komisji sejmowej. To nie ja stworzyłem tajemnicę. To minister Masel przypominał, że cała transakcja jest objęta tajemnicą. Oczekiwałem, że powiecie panowie pozostałym radnym, że jest tajemnica. Podpisałem zobowiązanie, że nie będę o tym mówił. To był wasz obowiązek przekazać to kolegom radnym.

- To ci dopiero majstersztyk - odpowiedział Walczak. - Powiedziałem "majstersztyk", ale jak pan mówi "majchersztyk" to niech tak będzie. Piękny "majchersztyk". Utajnione były obrady komisji i nie wolno nam było z nikim o tym rozmawiać, a pan pomylił utajnienie obrad komisji z tajemnicą handlową.

Treść oświadczenia odczytał wiceprzewodniczący RM Marek Trzaskoś:


W imiennym głosowaniu wzięło udział 13 radnych. 10 było "za" (Dorula, Figiel, Figlarz, Walczak, Kowalik, Łukaszczyk, Mitan Abel, Tatar, Trzaskoś, Zacharko), przeciwko był Maciej Rzankowski, od głosu wstrzymał się Maciej Wojak. Wawrzyniec Bystrzycki obecny oświadczył, że "nie będzie głosował". Z kolei siedmiu radnych ostentacyjnie opuściło Salę Obrad.

Znak protestu

Manifestację radnych z Platformy Obywatelskiej i klubu Twoje Zakopane tłumaczył Zbigniew Szczerba: - Wyszliśmy z sali w ramach protestu przeciwko zachowaniu przewodniczącego Zacharko. Nie dopuścił pan do głosu radnych, mimo że się zgłaszali. To protest wobec powadzenia przez pana obrad. Traktuje pan radnych wybiórczo i przyczynia się pan do tego, że są w radzie podziały - skwitował.

Sabina Palka, zdj. Piotr Korczak
Reklama
komentarze
Reklama
Reklama
Najczęściej czytane
Reklama
Pod naszym patronatem
Partnerzy malopolskaonline.pl