Aktualności
Środa, 28 stycznia 2015 22:01

Wizyta Janusza Palikota w Nowym Targu - spotkanie z sympatykami i starcie z członkami ONR (zdjęcia)

NOWY TARG. "Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę!", "Won z Podhala!", Wielka Polska katolicka!" - takimi okrzykami powitali Janusza Palikota w Nowym Targu - członkowie Obozu Narodowo-Radykalnego Podhale.
Kandydat na prezydenta, lider partii Twój Ruch spóźnił się na spotkanie w Miejskim Ośrodku Kultury dwadzieścia minut. Przez kolejne dziesięć - kilkuosobowa grupa z ONR Podhale głośno okazywała swoje poglądy. Podejmowane przez organizatorów i część uczestników spotkania próby uciszenia mężczyzn spełzły na niczym. - O czym będziemy rozmawiać? O gender? Z takimi się nie rozmawia, z nimi się walczy - wołali członkowie ONR i płynnie przechodzili do skandowania kolejnych haseł.

- Idźcie do kościoła sobie krzyczeć. Po co tu przyszliście? Jest demokracja. Was jest mniej, nas jest więcej i my chcemy posłuchać tego, co Janusz Palikot ma nam do powiedzenia. Przestańcie nam tu wrzeszczeć - oburzali się uczestnicy spotkania. Poirytowani wołali: - Fałszujecie! Nie przeszkadzajcie nam! Osiłki jedne, co twarze mają myślą nieskalane. Zakłócacie porządek!

Organizatorzy nawoływali, by Narodowcy sobie poszli. Jednemu z nich wyrwała się uwaga o "krzyczących wieśniakach". - Jesteśmy po studiach, niejeden z nas ma wyższe wykształcenie. Nie robimy nic złego. Wyrażamy swoje zdanie. Wolno nam i mamy do tego prawo. To otwarte spotkanie - odpowiedział zaczepiony członek ONR.

W pewnym momencie protestujący próbowali podejść bliżej do Janusza Palikota, ale sympatycy Twojego Ruchu zagrodzili im drogę. Zaczęto domagać się przyjazdu Policji. Okazało się, że patrol już został wezwany. Ale nim funkcjonariusze weszli na salę - zareagował policjant, który był akurat w MOK. Wszedł między członków ONR, a sympatyków TR i szybko uspokoił obie strony. Komisarz Szymon Kowalczyk przedstawił się, wylegitymował jedną z najbardziej poirytowanych osób, zaproponował jej rozmowę na zewnątrz, a pozostałym - zajęcie miejsc na sali i rozpoczęcie spotkania. I tak się stało.

Jedyny komentarz Janusza Palikota do całego zajścia brzmiał: - No i dobrze.

Kandydat na prezydenta w krótkim wystąpieniu omówił swój program wyborczy. Mówił o konieczności tworzenia miejsc pracy, zwalniania małych firm z podatków, potrzebie uprzemysłowienia kraju i sposobach jego rozwoju. Z sali padały pytania o gaz łupkowy, o kompetencje prezydenta, o sposób ponownego zdobycia zaufania osób, które "czują się przez Janusza Palikota zdradzone". - Jestem zwolennikiem odnawialnych źródeł energii i racjonalnego wykorzystywania węgla - zadeklarował. Tłumaczył zasady politycznego dogadywania się z oponentami, kompromisów.

Nie obeszło się bez charakterystyki pozostałych kandydatów. - Zdecydowałem się kandydować, bo jestem jedynym politykiem, który rozumie gospodarkę, stworzył miejsca pracy, płaci podatki - powiedział Janusz Palikot. I dodał: - Prezydent może być silny. Nie musi być tylko od pilnowania żyrandolu. Ma dwa ważne instrumenty: inicjatywę ustawodawczą i prawo veta. Bronisław Komorowski nie ma żadnych dokonań, prócz tego - że zgolił wąsy. Andrzej Duda nie ma żadnych dokonań. Ani książki żadnej ważnej nie napisał, ani jak ja nie zbudował od podstaw partii i nie wprowadził do parlamentu 40 posłów.

Lider Twojego Ruchu zapowiedział, że teraz "ludzie zaczną od prezydenta oczekiwać działania". - Nie to co teraz. Nawet jak Komorowski wygra te wybory, to nie będzie to co teraz: szarfa, odznaczenia, podpis - przekonywał. O śp. Lechu Kaczyńskim powiedział, iż była to "pozytywna prezydentura".

Padło też pytanie o jego katolickie wykształcenie. Janusz Palikot wyjaśnił, że studiował na KUL bo miał "wilczy bilet". - Ta uczelnia mnie przyjęła. Ja nie walczę z krzyżem, ani z kościołem. Ja walczę o świeckie państwo. Te ogromne nieformalne wpływy kościoła - trzeba ograniczyć - mówił. Zadający mu pytanie życzył mu wygranej. - Ale nie w wyborach na prezydenta. Życzę panu wygranej walki o siebie, o swoje nawrócenie.

Do końca przyszłego tygodnia Marszałek Sejmu ma ogłosić termin wyborów prezydenckich. Odbędą się one w terminie od 75 do 100 dni przed upływem kadencji urzędującego prezydenta, czyli przed 6 sierpnia. Oznacza to, że do urn pójdziemy w maju.

Sabina Palka, zdj. Michał Adamowski

źródło: Podhale24

Reklama
galeria zdjęć
komentarze
Reklama
Reklama
Pod naszym patronatem
Partnerzy malopolskaonline.pl